Przez kilka ostatnich sezonów BSH kojarzyło się przede wszystkim z doświadczonymi zawodnikami i ugruntowaną pozycją w duńskiej elicie. W tym roku jednak coś się zmieniło. Do głosu dochodzą młodzi gracze - Ciljan Sagosen, Magnus Rahbek czy Lasse Sunde Lid - którzy dostają coraz więcej czasu na parkiecie i coraz lepiej z niego korzystają. Obok nich wciąż prym wiedzie 35-letni Rasmus Lauge, jeden z liderów drużyny.
„Znaleźli swoją tożsamość"
To właśnie ta mieszanka doświadczenia i młodzieńczej energii przykuła uwagę Marca Uhda, dyrektora sportowego Ribe-Esbjerg HH. Szef rywali nie kryje uznania dla postępów BSH, choć zaznacza, że drużyna z Bjerringbro miała trudny start sezonu.
- BSH słabo weszło w sezon, ale przez ostatnie trzy mecze grają naprawdę świetnie. Wystarczy spojrzeć na remis z Aalborg - Lauge praktycznie bezbłędnie zarządzał grą w przewadze przez całą drugą połowę. Przyjeżdżają do nas z dużą pewnością siebie i poczuciem, że w końcu znaleźli swoją tożsamość - powiedział Uhd na stronie klubu.
Ribe-Esbjerg bez porażki po pięciu meczach
Mimo szacunku dla rywala, Ribe-Esbjerg HH samo wchodzi w to spotkanie w znakomitej formie. Drużyna pozostaje niepokonana po pięciu kolejkach, a ostatnio pewnie rozprawiła się z Nordsjælland Håndbold. Obydwa zespoły grają więc w tej chwili na wysokich obrotach, co zapowiada emocjonujące starcie w czwartkowy wieczór.
Źródło: hbold.dk





