Turniej mocniejszy niż rok temu
Rojević przyznaje, że tegoroczny turniej w Ochrydzie to wyraźny krok naprzód w porównaniu z poprzednią edycją. „Spokojnie możemy powiedzieć, że poziom jest o 20-30 procent wyższy niż rok temu" - ocenia serbski szkoleniowiec. Każde spotkanie turnieju było wyrównane i pełne emocji, a wyniki potrafiły zaskoczyć nawet najlepszych ekspertów.
Samo miasto zrobiło ogromne wrażenie na uczestnikach imprezy. Trener zauważył, że wielu gości odwiedzających Ochryda po raz pierwszy było wprost zachwyconych - zarówno pięknem jeziora, jak i lokalną gościnnością. On sam przyznaje, że rzeczywistość przeszła jego oczekiwania.
Fantastyczny sezon za nimi, trudniejszy przed nimi
Poprzedni sezon był dla Ohridu historyczny - klub zdobył Puchar EHF i uplasował się na trzecim miejscu w lidze, dołączając do elitarnego grona złożonego z Vardaru, Pelisteru i Alkaloidu. Miasto żyło piłką ręczną jak nigdy wcześniej. Wymowny jest jeden fakt: na pierwszym meczu turnieju rok temu zasiadło zaledwie 50-100 kibiców, podczas gdy w tym roku na inauguracyjnym spotkaniu z drużyną z Egiptu pojawiło się już 500 osób.
Teraz jednak Ohrid nie jest już „kopciuszkiem" macedońskich rozgrywek - to aktualny zdobywca trofeum europejskiego, od którego oczekuje się już regularnego wojenowania z największymi.
„Vardar, Pelister i Alkaloid zbudowały ekipy mocniejsze o 30 procent. Podniosły budżety i poprzeczkę. Liga rośnie z sezonu na sezon i nie wiadomo, gdzie to się zatrzyma" - mówi Rojević.
Skład w budowie - więcej ofensywy, pytania o obronę
Szkoleniowiec przyznaje, że pełna ocena możliwości zespołu będzie możliwa dopiero za miesiąc. Ohrid przeszedł spore zmiany kadrowe. Odejście kluczowego obrońcy Reja, którego Rojević nazywa „filarem Ohridu i jednym z najlepszych defensywnych graczy w regionie", to bolesna strata.
Z pozytywnych informacji: środkowy rozgrywający Kosuki podpisał kontrakt na kolejne dwa lata. Mimo wielu propozycji zdecydował się zostać w Ochrydzie, a po dwóch miesiącach spędzonych w klubie stwierdził, że były to „może dwa najpiękniejsze miesiące w jego karierze". Wymowna rekomendacja.
W nowym sezonie pojawili się też zawodnicy o różnorodnym backgroundzie - w tym Mate, Zečević, kolejny Japończyk oraz Francuz - gracze, którzy na początku kariery błyskali formą, nim zatrzymały ich kontuzje. Integracja tak różnych osobowości i kultur nie jest prosta, ale trener widzi już postępy.
Zbyt wiele meczów, za mało treningu
Rojević nie kryje obaw związanych z napiętym kalendarzem. Liga macedońska, SEHA Liga, Puchar i Liga Europy w jednym sezonie to ogromne obciążenie zarówno dla zawodników, jak i sztabu szkoleniowego. Ryzyko kontuzji jest realne, a możliwości treningowe znacząco ograniczone.
Jeśli chodzi o SEHA Ligę, trener widzi w niej ogromny potencjał. Jego zdaniem, gdyby udało się ściągnąć do niej najlepsze kluby z całej byłej Jugosławii, rywalizacja mogłaby być drugą najlepszą w Europie - zaraz po Bundeslidze.
Macedonia - kraj, gdzie handball to religia
Po roku spędzonym w Macedonii Rojević w pełni rozumie wyjątkowość tego miejsca dla piłki ręcznej. Porównuje to do tego, jak Serbowie kochają koszykówkę - tyle że tutaj to handball rządzi sercami kibiców.
„Przed finałem czy półfinałem wystarczyło wyjść na spacer po mieście, żeby poczuć tę atmosferę. Każdy zatrzymywał cię na ulicy, pytał o formę drużyny, o szanse na tytuł, opowiadał poprzedni mecz. Ta pasja jest niesamowita. Naprawdę jest przyjemnością być trenerem piłki ręcznej w Macedonii" - mówi z przekonaniem szkoleniowiec.
Ambicje na trzeci rok kontraktu
Rojević podpisał kontrakt z Ohridem na trzy lata. Drugi sezon jest w toku, a trzeci ma być ukoronowaniem projektu. Trener nie ukrywa, że marzy o walce o mistrzostwo Macedonii, choć doskonale zdaje sobie sprawę, jak trudnym zadaniem to będzie.
Vardar odbudowuje się w stylu dawnych mistrzów Ligi Mistrzów. Alkaloid pod okiem trenera Kiro konsekwentnie rozwija macedońskich graczy - każdy z nich jest sezon po sezonie lepszy o 20-30 procent, a do tego klub pozyskał trzech zagranicznych wzmocnień, w tym zawodnika z finałem LM w CV. Pelister z kolei dysponuje potężnym zapleczem kibicowskim, poważnym budżetem i kadrą pełną reprezentantów krajowych.
„Żeby powalczyć z takim Vardarem, potrzebujemy jeszcze trzech lub czterech naprawdę poważnych transferów" - nie ma złudzeń Rojević, który jednocześnie zaznacza, że w sportowym myśleniu zawsze celuje najwyżej. Akceptacja porażki - nawet z wielkim rywalem - po prostu nie leży w jego naturze.
Źródło: balkan-handball.com




