Jedenaście punktów w siedmiu kolejkach to naprawdę przyzwoity bilans, ale ostatnie tygodnie dały drużynie Ribe-Esbjerg do myślenia. Zespół odpadł z rozgrywek pucharowych po porażce z Mors-Thy, a następnie przegrał u siebie z GOG 31:36. Teraz czas na odpowiedź - piątkowy wyjazd do Skive ma być początkiem odbudowy.
Trener wraca po zawieszeniu i studzi optymizm
Na ławce ponownie pojawia się Marc Uhd, który pauzował w ostatnich spotkaniach. I choć Skive zajmuje 13. miejsce w tabeli z zaledwie dwoma punktami, szkoleniowiec nie zamierza traktować tego meczu jako pewniaka.
- Musimy pokazać, że chcemy tego w stu procentach. To będzie kluczowe, bo gdy gramy z energią, odpowiednim nastawieniem i wzajemnie sobie pomagamy, to naprawdę prezentujemy świetną piłkę ręczną - powiedział Uhd w rozmowie z portalem MigogEsbjerg.
Skive potrafi zaskoczyć
Beniaminek nie jest jednak bezsilny. W ostatnim meczu ze Skanderborg AGF prowadził już pięcioma bramkami, zanim rywal odwrócił losy spotkania. Co więcej, Skive ma na swoim koncie drugi wynik w lidze pod względem zdobytych bramek - choć jednocześnie traci ich najwięcej ze wszystkich drużyn. Zdaniem Uhda to zapowiedź meczu z wieloma okazjami, ale też rywala, który potrafi ukarać Ribe-Esbjerg, jeśli zabraknie odpowiedniej intensywności.
Walka o czołową ósemkę
Ambicje klubu są jasno sprecyzowane - po dwóch sezonach bez fazy play-off celem jest awans do najlepszej ósemki ligi. Dlatego każdy punkt ma znaczenie, a mecze takie jak ten ze Skive - pozornie pewne - mogą okazać się pułapką. Marc Uhd doskonale o tym wie i stara się przestrzec swoich zawodników przed zbagatelizowaniem rywala.
Źródło: hbold.dk





