Przed meczem wszyscy zdawali sobie sprawę ze stawki - Mors-Thy to bezpośredni rywal Ribe-Esbjerg w walce o miejsca w fazie play-off. Do tego presja na gospodarzy była w tym roku wyjątkowo duża, bo poprzedni sezon znacznie podniósł poprzeczkę oczekiwań wobec drużyny.
Solidna pierwsza połowa
Ribe-Esbjerg od początku narzucił swoje warunki i zaprezentował skuteczną grę w ataku. Do przerwy gospodarze prowadzili 19:16 i kontrolowali przebieg spotkania.
Po zmianie stron drużyna nieco zwolniła, ale szybko odzyskała rytm i ponownie przejęła inicjatywę. Jedną z największych indywidualności meczu okazał się Karl Wallinius, który zdobył sześć bramek z siedmiu prób i za tę skuteczność otrzymał tytuł najlepszego zawodnika spotkania.
Szwedzki rozgrywający szczególnie pochwalił postawę zespołu od około 15. minuty drugiej połowy. Wyróżnił też Elvara Örna Jónssona, który jego zdaniem świetnie dyrygował atakiem i utrzymywał wysokie tempo gry.
Nerwowe końcówki do poprawy
Ribe-Esbjerg przez długi czas wydawał się mieć mecz pod pełną kontrolą, lecz ostatnie pięć minut zamieniło się w nerwy na pokaz. Kilka zbyt przewidywalnych podań do pivota zostało przechwyconych, a Mors-Thy błyskawicznie zamieniło je na bramki z kontrataku. Rywal zaczął niebezpiecznie odrabiać straty.
Gospodarze zdążyli jednak zebrać się w sobie i obronić wynik. Dwa punkty w kieszeni i dobry sygnał na start sezonu - choć Wallinius przyznał wprost, że w końcówce jest nad czym pracować.
Dzięki tej wygranej Ribe-Esbjerg zaczął ligową kampanię od pokonania bezpośredniego konkurenta w walce o play-off - trudno o lepsze otwarcie.
Źródło: hbold.dk





