Koniec z "łatwymi" remisami
1 września, podczas konferencji prasowej inaugurującej nowy sezon, LNH ogłosiła przepis, który wielu kibiców z początku wzięło za żart. Tymczasem to twarda rzeczywistość - każdy remisowy mecz w Proligue będzie odtąd kończył się serią rzutów karnych z siedmiu metrów. Jak wyjaśnia LNH:
„W przypadku remisu każda drużyna zachowuje jeden punkt. Seria rzutów z siedmiu metrów wyłania następnie zwycięzcę."
Jak działa nowy system punktacji?
Mechanizm jest prosty: po remisie obie ekipy zachowują po jednym punkcie, tak jak dotychczas. Jednak ten, kto wygra serię rzutów karnych, zgarnie dodatkowy punkt bonusowy - łącznie zdobywając dwa oczka, tyle samo co za zwykłe zwycięstwo. Przegrana drużyna zostaje przy swoim jednym punkcie.
Celem zmiany jest wprowadzenie większego napięcia i emocji do rozgrywek Proligue. W minionym sezonie doszło do aż 11 remisów, z czego rekordzistą było Ivry - cztery razy dzieliło się punktami z rywalami.
Czy to zmieni sposób gry?
Kluczowe pytanie brzmi: czy drużyny zaczną inaczej zarządzać końcówkami meczów, wiedząc, że remis to dopiero połowa historii? Odpowiedź zaczniemy poznawać już w najbliższy piątek, gdy ruszy nowy sezon Proligue.
Nowy przepis budzi skrajne emocje w środowisku. Jedni widzą w nim szansę na podniesienie atrakcyjności ligi, inni uważają go za niepotrzebny eksperyment. Jedno jest pewne - nudy na trybunach po gwizdku kończącym wyrównany mecz już nie będzie.
Źródło: handnews.fr





