Hit kolejki dla Rennes
Mecz Rennes z Clermont to już prawdziwy klasyk D2F - obie drużyny spotkały się w ubiegłorocznym finale tych rozgrywek. Tym razem lepsze okazały się Rennaises, choć początkowo to rywalki dyktowały warunki gry. Gospodyniom udało się stopniowo odrabiać straty, a kluczową postacią okazała się Justine Boucheur-le-Roy - najskuteczniejsza zawodniczka Rennes w poprzednim sezonie, która tym razem rzuciła 5 bramek. Ostatecznie Rennes wygrało pewnie 33:29 i nadal jedzie na fali. Clermont doznało pierwszej porażki już w drugiej kolejce, mimo 10 trafień prawoskrzydłowej Lalie Vernay.
Chambéry z pierwszym wygranym meczem
Chambéry pokonało Roz Hand'Du 29 wynikiem 33:28 i w końcu może świętować swoje pierwsze zwycięstwo w D2F. Przez pierwsze pół godziny mecz był zacięty - do przerwy prowadziły gościnie 15:14. Dziesięć minut przed końcem rywalki ponownie przejęły inicjatywę, jednak wtedy głos zabrał trener Chambéry, który w decydującym momencie wziął czas i odmienił losy spotkania. Seria 4:0 dla gospodyń rozstrzygnęła mecz, a Charlotte Kieffer (7 bramek) i Fanny Dallet (6 bramek) dobijały przeciwniczki. Zawodniczki z Finistère przez 50 minut trzymały się dzielnie, ale na pierwsze zwycięstwo będą musiały jeszcze poczekać.
Sambre i Le Havre bez niespodzianek
Sambre na własnym parkiecie rozbiło La Roche-sur-Yon, prowadząc miejscami aż dziewięcioma bramkami. Siódma bramka Naemi Ardouin w 48. minucie ustalała wynik na 29:20 i była symbolem dominacji gospodyń. Pod koniec podopieczne Juliena Vasseura nieco zwolniły, pozwalając rywalkom zbliżyć się na dystans trzech trafień, lecz ostateczne 31:28 nie pozostawiało wątpliwości co do tego, kto był lepszy.
Jeszcze spokojniejszy przebieg miał mecz Le Havre z Palente. Havraise prowadziły już do przerwy 17:9, a kapitanka Lucile Roche zdobyła 8 bramek. Duży wkład w wygraną 34:23 miały też bramkarki, które łącznie obroniły 20 strzałów. Sophie Kebe próbowała pobudzić Palente do walki, dorzucając 9 bramek, ale to już druga kolejna porażka tego zespołu.
Rochechouart utrzymuje dobrą formę
W starciu dwóch beniaminków Saint-Junien Rochechouart zmierzyło się z Montpellier. Lokalne „Ogniste Pantery" długo dominowały i prowadziły nawet 25:17 w 41. minucie, lecz Montpellier niespodziewanie wyrównało na 29:29 cztery minuty przed końcem. Ostatecznie to jednak Rochechouart sięgnęło po wygraną 32:31 - decydującą bramkę zdobyła Fanta Diagouraga, autorka łącznie 7 trafień.
Nîmes w doskonałej dyspozycji
Bouillargues kontynuuje znakomity start sezonu. W Bègles podopieczne „Team Boubou" przejęły prowadzenie już po pięciu minutach i już go nie oddały, wygrywając 30:27. Osiem bramek Léi Lacroix i tyle samo Camille Joseph to fundament tego sukcesu.
Zupełnie inaczej wyglądało USAM w porównaniu z pierwszą kolejką. Po słabym początku sezonu Nîmoise wróciły na zwycięski szlak, pokonując Pessac 32:28. Wprawdzie wiele emocji budziło pojawienie się Mouny Chebbah - najlepszej zawodniczki D2F w poprzednim sezonie - lecz prawdziwą bohaterką meczu okazała się bramkarka Laurie Fontaine-Carretero, która zanotowała aż 17 obronionych rzutów i dorzuciła własną bramkę. Pessac po raz drugi z rzędu wraca do domu z pustymi rękami.
Źródło: handnews.fr





