Nerwowe pierwsze minuty i przewaga Puriny zbudowana na obronie
Mecz rozpoczął się od strat po obu stronach. Pierwsze trafienie - z rzutu karnego - zanotowała Purina, ale odpowiedział Damian Falasa i przez następne minuty to KSSPR Końskie prowadził nawet różnicą dwóch bramek (1:3, 2:4). SPR wszedł w mecz nerwowo, popełniali błędy w ataku, gubili piłkę w prostych sytuacjach.
Sytuację Puriny ratował przede wszystkim bramkarz Piotr Kaczmarek, który w pierwszym kwadransie zanotował serię interwencji - również w osłabieniu po dwóch minutach kary dla Łukasza Królikowskiego. Pierwsze prowadzenie Kąty objęły w 11. minucie (6:5) po udanej kontrze i od tego momentu zespół wszedł w swój rytm. Łatwe bramki z koła i z dystansu, plus kolejne dobre wyjścia Kaczmarka, dały Purinie przewagę 12:7 w 19. minucie.
KSSPR Końskie nie odpuścił. Końcówka pierwszej połowy należała do podopiecznych Arkadiusza Bąka - dwa przechwyty z rzędu i szybkie kontry pozwoliły zbliżyć się na 14:11. Trener Wróblewski reagował czasem dla drużyny w 27. minucie. Skutecznie - Purina rzuciła z drugiego rzutu Kacpra Bogudzińskiego, a na przerwę zeszła z dwubramkową przewagą po trafieniu Falasy z prawej strony (15:13).
Druga połowa - Końskie raz blisko, ale Purina zawsze odpowiadała
Po zmianie stron obraz gry pozostał ten sam. Purina prowadziła kilkoma bramkami, Końskie skracały dystans, ale za każdym razem dolnoślązacy znajdowali odpowiedź. W 38. minucie było 21:19 dla Kątów, chwilę później Końskie zbliżyły się na 21:20.
Rozstrzygające okazały się dwa fragmenty drugiej połowy. Pierwszy - okolice 48. minuty, gdy KSSPR po trafieniu z czasu doprowadził do remisu 25:25 (Falasa). Pozornie mecz wracał do punktu wyjścia - ale Purina rzuciła kolejne trzy bramki z rzędu (28:25 po trafieniu Macieja Markowskiego w 51. minucie), wykorzystując dwie minuty kary dla Daniela Osmoli.
Drugi - i decydujący - moment przyszedł w 54. minucie. Kara dla Łukasza Sękowskiego z Końskich, KSSPR w osłabieniu nie poradziło sobie w defensywie, Purina trafiła do pustej bramki na 30:25. Od tego momentu wynik był rozstrzygnięty. Bartosz Król rzucił z wyskoku na 31:26, a w ostatnich minutach Końskie zdołało jeszcze odpowiedzieć przez Bartosza Wosia (31:27), zanim dolnoślązacy domknęli mecz serią ze skrzydeł i z pustej bramki.
SPR PURINA Kąty Wrocławskie - KSSPR Końskie 35:28 (15:13)
SPR PURINA Kąty Wrocławskie: Jakub Pietruszka 9 (1/1), Bartosz Król 6, Kacper Bogudziński 4, Jarosław Cepielik 4, Maciej Markowski 4, Mateusz Redko 4, Mateusz Pakaszewski 3, Grzegorz Nowak 1. Bramkarze: Piotr Kaczmarek, Dawid Pietrowski. Kary: 5 x 2 minuty (w tym 3 dla Łukasza Królikowskiego).
KSSPR Końskie: Damian Falasa 6, Łukasz Sękowski 6, Michał Włodarski 5 (2/2), Kacper Olczyk 3, Filip Draguła 2, Daniel Osmola 2, Kacper Rożnowski 2, Wiktor Sękowski 1, Bartosz Woś 1. Bramkarze: Patryk Jędrzejewski, Adam Kośka. Kary: 7 x 2 minuty.
Sędziowali: Jakub Firlej i Patryk Łabuz. Delegat: Tomasz Olesiński. Widzów: 250. Hala SMS w Kielcach.
Co dalej w turnieju?
Drugi mecz dnia rozegrają o 19:30 KPR Fit Dieta Żukowo i MKS Olimpia MEDEX Piekary Śląskie. KSSPR Końskie powraca na parkiet w sobotę o 18:30 (z Żukowem), a SPR PURINA Kąty Wrocławskie w sobotę o 16:00 (z Olimpią MEDEX Piekary Śląskie). Wszystkie spotkania transmituje na żywo kanał Handball Polska na YouTubie.





