Grunt pod najważniejszą imprezę w historii polskiej kobiecej piłki ręcznej nabiera właściwych konturów. Listopad i grudzień to czas, kiedy w naszym kraju rozegrane zostaną Mistrzostwa Europy, ale wcześniej reprezentacja musi przejść właściwą kampanię przygotowawczą. Ta rozpocznie się już w połowie września.
Szczyrk i Cheb na początek sezonu
Arne Senstad zaplanował wrześniowe zgrupowanie w dwóch etapach. Najpierw kadrowiczki spotkają się w góralskim Szczyrku, gdzie przepracują kilka dni treningowych, a następnie przeniosą się do czeskiego Chebu. Tam czeka je międzynarodowy turniej kontrolny, który potrwa pięć dni i obejmie trzy pojedynki.
Dla Polek będzie to powrót do rywalizacji po długiej przerwie. Ostatni raz na parkiecie w oficjalnych meczach widzieliśmy je w kwietniu, kiedy w ramach EHF EURO Cup rozgromiły na wyjeździe Słowację aż 34:21, by kilka dni później ulec w Radomiu Rumunkom 34:38. Od tamtej pory minęło pięć miesięcy, choć sztab szkoleniowy miał okazję popracować z zespołem podczas czerwcowo-lipcowego dziesięciodniowego zgrupowania.
Trzy mecze, trzech wymagających rywali
Czeski turniej stanowi idealną okazję do przetestowania koncepcji taktycznych przed grudniowym wielkim świętem. W dniach 23-27 września Biało-Czerwone zmierzą się po kolei z:
- Słowenią - dobrze znaną rywalką z meczów klubowych i reprezentacyjnych
- Czechami - gospodarzami turnieju budującymi ambitny projekt
- Norwegią - choć zapewne w rezerwowym składzie, wciąż światowej klasy przeciwnikiem
„Zawsze kluczowe jest rozegranie meczów przed turniejem głównym. Czeski sprawdzian będzie świetnym startem" - podkreśla Arne Senstad. Norweski szkoleniowiec nie ukrywa, że czekają go ciekawe wyzwania: „Trzy interesujące pojedynki z wymagającymi ekipami. Nawet jeśli Norwegia wystawi nominalnie drugi skład, będzie bardzo trudna. To mecze, w których sprawdzimy nasze pomysły i wrócimy na reprezentacyjny poziom".
Nosek: Te sparingi wskażą, nad czym pracować
Natalia Nosek, kluczowa rozgrywająca kadry, zdaje sobie sprawę z wagi nadchodzących tygodni. „Niedługo mistrzostwa u siebie, więc każdy wcześniejszy sprawdzian będzie nieoceniony. W Czechach zagramy ze znanymi przeciwniczkami. Te mecze pozwolą nam wyłapać błędy taktyczne i techniczne, pokażą, co jeszcze wymaga szlifu" - analizuje doświadczona reprezentantka.
Kto pojedzie do Czech? Senstad jeszcze nie zdecydował
Norweg przyznaje otwarcie, że lista powołanych nie jest jeszcze gotowa. Zapowiada jednak, że stawia na sprawdzone kadrowiczki, ale zostawia furtkę dla nowych twarzy, jeśli ktoś zwróci uwagę wybitnymi występami w lidze.
„Będziemy wykorzystywać doświadczone zawodniczki, które od lat stanowią o naszej sile, ale damy też szansę debiutantkom, jeśli zobaczę coś interesującego. Po przerwie musimy się na nowo zgrać, więc każdy mecz ma ogromne znaczenie" - tłumaczy selekcjoner.
Droga do grudniowego święta
Czeski turniej to dopiero pierwszy krok w kampanii przygotowawczej. W październiku Polki zagrają w Katowicach towarzysko z Islandią, by w pełni nabrać formy przed grudniową batalią.
Women's EHF EURO 2026 rozpocznie się 3 grudnia, a wszystkie mecze Biało-Czerwonych odbędą się w katowickim Spodku - tej samej hali, która będzie gospodarzem weekendu finałowego. W fazie grupowej nasz zespół zmierzy się z Francją (5 grudnia, godz. 18:00), Ukrainą (7 grudnia, godz. 18:00) oraz Wyspami Owczymi (9 grudnia, godz. 18:00).
Do historycznego turnieju pozostały zaledwie trzy miesiące. Czas najwyższy, by Polki pokazały się w pełnej krasie i udowodniły, że są gotowe na wielkie wyzwanie przed własną publicznością!
Źródło: zprp.pl




