Oba zespoły wchodziły w to spotkanie po porażkach w pierwszej kolejce - Pinheiros przegrało z Barceloną, choć strzeliło aż 33 gole, natomiast Montada wyraźnie uległa Zamalekowi. Mimo to Brazylijczycy byli zdecydowanymi faworytami i szybko potwierdzili tę rolę na parkiecie.
Seria 7:0 przesądziła o losach meczu
Kluczowy moment nastąpił między 13. a 21. minutą, kiedy E.C. Pinheiros zaskoczyło rywali serią siedmiu bramek bez odpowiedzi. Stan 6:6 zmienił się błyskawicznie na 13:6, a Montada nie była w stanie już nigdy realnie zagrozić przeciwnikowi.
Duży udział w tym sukcesie miał bramkarz Gonzalo Guerra, który obronił 13 rzutów, osiągając skuteczność na poziomie 46%, a do tego przechwycił piłkę aż cztery razy.
Seifert rozdawał karty w ataku
Najskuteczniejszym zawodnikiem meczu okazał się rozgrywający Philipp Seifert, który zdobył dziewięć bramek i całkowicie zdominował marokańską obronę. Pięć trafień w pierwszej połowie dorzucił lewoskrzydłowy Emerson Santos. Na listę strzelców wpisali się niemal wszyscy zawodnicy Pinheiros z pola - klub celowo dawał odpocząć kluczowym graczom przed meczem z Zamalkiem.
Warto przypomnieć, że Pinheiros to najmłodszy zespół tegorocznych mistrzostw - średnia wieku zawodników wynosi zaledwie 23,3 roku.
Co dalej?
- E.C. Pinheiros zmierzy się z Zamalkiem w ostatnim meczu fazy wstępnej. Po dwóch spotkaniach Brazylijczycy zdobywają średnio 35 bramek na mecz.
- Montada wciąż czeka na pierwszy punkt - w ostatnim grupowym starciu zmierzy się z FC Barcelona i prawdopodobnie zakończy turniej meczem o miejsca 7-8.
Zawodnik meczu: Philipp Seifert (E.C. Pinheiros)
Źródło: ihf.info





