Paulina Uścinowicz to nazwisko doskonale znane kibicom piłki ręcznej. Wychowanka gdańskiego UKS Conrad, mistrzyni Polski z Vistalem Gdynia, reprezentantka Polski z pięćdziesięcioma meczami na koncie. Ale przede wszystkim - podróżniczka, która od 2019 roku buduje karierę za granicą. Dania, Francja, Niemcy - każdy z tych krajów zostawił ślad w jej zawodowym CV i osobowości.
Odważny krok dziewiętnastolatki
Latem 2019 roku młodziutka rozgrywająca podjęła decyzję, która zmieniła jej życie. Wylądowała w Kopenhadze z dwiema walizkami i mnóstwem marzeń. Bez rodziców, bez przyjaciół, bez znajomości języka - zupełnie sama.
„Z perspektywy czasu myślę, że to był bardzo odważny krok. Teraz zastanawiam się, jak w ogóle dałam sobie radę” - wspomina szczerze Paulina. Początek był trudny. Musiała wszystko załatwiać sama, po angielsku, bez wsparcia rodziny. Gdy jej młodsza siostra Lena niedawno wyjechała na wypożyczenie do Pogoni Szczecin, powiedziała: „Boże, ja naprawdę nie wiem, jak Paulina dała radę sama w moim wieku w innym kraju”.
Najtrudniejszy moment? Powrót z kadry młodzieżowej. Koleżanki leciały dalej do Warszawy, a ona musiała wysiąść w Kopenhadze. „Płakałam tak, że nie mogłam wyjść z lotniska” - przyznaje. Ale potem było już tylko lepiej.
København, Orlean, Dortmund, Göppingen, Solingen, Neckarsulm
København Håndbold to był chrzest bojowy na najwyższym poziomie. Trening z Johanną Bundsen, jedną z najlepszych bramkarek świata. Gra u boku reprezentantek różnych krajów. „To był moment, kiedy poznałam piłkę ręczną z zupełnie innej perspektywy” - podkreśla.
Rok później Francja i Fleury Loiret Handball. Okres pandemii, rzadkie wizyty w domu, koncentracja na grze w obronie. Ale też Paryż w godzinę drogi. „Chodziłam po Paryżu tak, jak kilka lat wcześniej po Gdańsku. Siedziałam pod wieżą Eiffla i myślałam: gdybym nie grała w piłkę ręczną, nigdy bym tego nie przeżyła”.
W 2021 roku Niemcy. Dortmund, Göppingen, potem HSV Solingen - klub, który spadł z 1. Bundesligi, ale Paulina postanowiła zostać. Decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę. Dwa lata stabilnej gry po 60 minut, tytuł MVP 2. Bundesligi, korona królowej strzelczyń z 154 bramkami. „Pod kątem indywidualnym nie mogło być lepiej”.
Teraz Sport-Union Neckarsulm i powrót do 1. Bundesligi. Wyższa poprzeczka, lepsza rywalizacja, siedem treningów w hali tygodniowo.
Różne kultury, różne podejścia
Każdy kraj nauczył ją czegoś innego. Duńczycy pokazali, jak ważne jest przygotowanie fizyczne. „Kończyłyśmy mecz, a ktoś, kto nie grał, szedł od razu na siłownię albo biegać. To było dla nich normalne, a dla mnie szok”.
Francuzki zaimponowały jej indywidualną techniką i kreatywnością. Niemki z kolei stawiają na intensywną pracę z piłką - siedem treningów w hali zamiast biegania po stadionie.
Te doświadczenia ukształtowały nie tylko zawodniczkę, ale przede wszystkim człowieka. „Jestem bardzo otwarta i tolerancyjna. Poznałam ludzi z różnych kultur i wyznań. Inność jest dla mnie całkowicie normalna. Nie oceniam, tylko myślę: jak fajnie, że ktoś widzi to inaczej”.
Kontuzja i powrót
Koniec poprzedniego sezonu przyniósł trudny moment - złamanie kości śródręcza prawej ręki. Wakacje spędzone głównie na stadionie i w siłowni. „Fizycznie czuję się fantastycznie, ale potrzebuję jeszcze trochę czasu z piłką, żeby wrócić do najwyższej formy” - ocenia swoją dyspozycję przed zbliżającymi się Mistrzostwami Europy.
Turniej towarzyski w czeskim Chebie to okazja, by odzyskać rytm meczowy. Po dwóch spotkaniach - ze Słowacją (28:29) i Czechami (25:27) - Paulina czuje, że jest na dobrej drodze. „Nie wszystko jeszcze funkcjonuje tak, jakbym chciała, ale niektóre rzeczy już działają i wracają na właściwe tory”.
Grudniowe EURO - spełnienie marzeń
Mistrzostwa Europy w Katowicach to dla niej wydarzenie życia. Nie tylko ze względów sportowych. Po raz pierwszy zagra wielki turniej w Polsce, w Spodku, przed rodzinną publicznością.
„To sytuacja, która może zdarzyć się raz w karierze. Kiedy wyobrażam sobie pełną halę polskich kibiców śpiewających z nami Mazurka przed meczem z Francją, to już mam ciarki” - wyznaje.
7 grudnia, podczas meczu z Ukrainą, minie dokładnie sześć lat od jej debiutu w kadrze - który też miał miejsce na Mistrzostwach Europy. Ale to będzie zupełnie inna Paulina. Doświadczona, pewna siebie, ważna postać zespołu grająca w ataku i obronie.
Cel? Czołowa ósemka turnieju. Ale nie tylko. „Chcemy, żeby kibice zapamiętali nas jako waleczną drużynę. Żeby inne zespoły, wychodząc przeciwko nam, myślały: z nimi będzie ciężko”.
Cena, którą warto zapłacić
Siedem lat za granicą to także życie w dystansie od rodziny i przyjaciół. Ale Paulina nauczyła się widzieć w tym również plusy - nowe przyjaźnie, nowe perspektywy, większe docenianie każdego spotkania z bliskimi.
„To była najlepsza decyzja w moim życiu. Nie żałuję ani jednej przepłakanej nocy, bo to mnie bardzo ukształtowało. Nikt nie zabierze mi tych wspomnień” - podsumowuje.
Źródło: zprp.pl





