Odense Håndbold wygrało swój pierwszy mecz Ligi Mistrzyń w tym sezonie na własnym parkiecie, pokonując HC Podravkę. Chorwatki nie sprostały oczekiwaniom własnego szkoleniowca, który przed spotkaniem - będącym dla klubu historycznym 200. meczem w Lidze Mistrzyń - apelował właśnie o maksymalne skupienie i ograniczenie błędów technicznych.
Pierwsza połowa rozstrzygnęła losy meczu
Podravka od początku znajdowała się pod presją i pozwoliła gospodyniom na wypracowanie poważnej przewagi. Kluczowym momentem była imponująca seria 7:0 dla Odense w pierwszej połowie, która praktycznie przesądziła o końcowym wyniku. Najskuteczniejszą zawodniczką spotkania po stronie duńskiego zespołu okazała się Ingvild Bakkerud, która zdobyła aż osiem bramek.
Świetnie prezentowała się również Matilde Vestergaard, trafiając pięć razy na sześć prób - skuteczność, która robiła wrażenie na tle całego spotkania.
Trener: w drugiej połowie byliśmy inną drużyną
Po zmianie stron Podravka wróciła na parkiet z zupełnie inną twarzą. Chorwatkom udało się przejąć lepszą kontrolę nad grą, a koncentracja - ta, której tak bardzo brakowało w pierwszej połowie - wyraźnie wzrosła.
„Nasza koncentracja nie była na wymaganym poziomie" - przyznał wprost Ivica Obrvan po końcowym gwizdku.
Trener dostrzegł poprawę po przerwie i potwierdził, że jego drużyna pokazała, że stać ją na lepszą piłkę ręczną. Problem w tym, że strata wypracowana przez Odense w pierwszej połowie okazała się nie do odrobienia.
Lekcja na przyszłość
Dla Obrvana mecz w Odense był gorzką lekcją, choć nie całkowicie beznadziejną. Podravka udowodniła, że potrafi grać na odpowiednim poziomie - tyle że musi to robić przez pełne 60 minut, a nie tylko przez połowę spotkania. W Lidze Mistrzyń każda chwila nieuwagi może kosztować utratę meczu, czego Chorwatki boleśnie doświadczyły na wyjeździe.
Źródło: hbold.dk





