Obrona kluczem do sukcesu w pierwszej połowie
Drużyna Benneta Wiegerta, faworyt tego starcia, od początku nie mogła znaleźć recepty na agresywną i mobilną obronę żółto-biało-niebieskich. Kielczanie konsekwentnie wypychali niemieckich rozgrywających poza obręb, zmuszając ich do podań na skrzydła. Gospodarze dodatkowo sami sobie szkodzili, popełniając straty w rozegraniu. Jedną z nich wykorzystał Dylan Nahi, przechwytując podanie Gisliego Kristjanssona.
Industria utrzymywała jednobramkową, dwu-, a momentami nawet trzybramkową przewagę przez całe pierwsze trzydzieści minut. Kielczanie mogli schodzić do szatni z jeszcze większym komfortem, ale w ostatniej akcji nie zdołali skutecznie zakończyć ataku. Magdeburg utrzymał się przy piłce i wywalczył rzut karny, który pewnie wykorzystał doświadczony Mathias Musche. Do przerwy tablica wyników pokazywała 14:13 dla gości.
Twarde starcie z kontuzjami
Mecz od początku charakteryzował się dużą intensywnością i ostrością. Felix Claar opuścił boisko z rozcięciem łuku brwiowego po zagraniu Aleksa Vlaha. Szwedzki zawodnik wrócił do gry dopiero po przerwie, z opatrunkiem nad okiem. Sam Vlah również padł ofiarą twardego faulu Elvara Jonssona, który otrzymał dwuminutowe wykluczenie, a słoweński skrzydłowy musiał zejść z parkietu z powodu kontuzji barku. Karę dwóch minut za niebezpieczne zagranie w okolicach szyi Juliena Bosa otrzymał także Antonio Serradilla.
W pierwszej połowie bramkarze obu drużyn spisywali się podobnie - Matej Mandić zatrzymał cztery rzuty, Dominik Kuzmanović jedną próbę, a Dejan Milosavljev pięć.
Magdeburg buduje przewagę po zmianie stron
Druga odsłona rozpoczęła się po myśli gospodarzy. Szybkie trafienia Magnusa Saugstrupa i Antonio Serradilli po kontrataku dały im prowadzenie 15:14. Na remis odpowiedzieli Julien Bos i Artsem Karalek - pierwszy efektowną asystą, drugi precyzyjnym wykończeniem.
Niemcy w ciągu kolejnych dziewięciu minut zdobyli siedem bramek, stopniowo przejmując kontrolę nad spotkaniem. Time-out Krzysztofa Lijewskiego nie przyniósł oczekiwanego efektu - Kielce nie zdołały strzelić gola w następnej akcji.
Zmiany bez efektu
W 40. minucie na parkiecie pojawił się Michał Olejniczak, który od razu wpisał się na listę strzelców. Pięć minut później szansę w bramce dostał Adam Morawski, zastępując nie najlepiej spisującego się Milosavljeva. „Loczek” błyskawicznie dodał energii zespołowi, broniąc dwa rzuty, w tym jeden ze skrzydła przy dwubramkowym deficycie.
Kielczanie mieli okazję zmniejszyć straty, lecz Aleks Vlah popełnił faul w ataku. Chwilę później Industria musiała bronić w osłabieniu po karze dla Olejniczaka, a Magdeburg ponownie zwiększył przewagę do trzech trafień.
Do końcowego gwizdka mistrzowie Niemiec pewnie kontrolowali rezultat. Ostatnie słowo należało do Theo Monara, który ustalił wynik na 30:27. W równolegle rozegranym meczu HC Kriens-Luzern pewnie pokonał Kolstad Handball, co oznacza, że w przyszłym tygodniu Industrię i norweską drużynę czeka bezpośrednia batalia o awans do kolejnej rundy Ligi Mistrzów.
Źródło: orlen-superliga.pl, echodnia.eu





