Przed meczem sytuacja obu drużyn była diametralnie różna. Nantes wchodziło na parkiet jako niepokonany lider Starligue, Dijon natomiast walczy o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Początkowo goście stawiali jednak zacięty opór - bramkarz Wassim Helal popisywał się efektownymi paradami, a Ante Kuduz regularnie trafiał do siatki. Po 10 minutach było zaledwie 7:6 dla gospodarzy.
Także po kwadransie gry wynik pozostawał nierozstrzygnięty - 10:8 - mimo że w bramce Nantes świetnie prezentował się Ivan Pesic, który do tej pory zdążył już obronić pięć rzutów. Następnie Nantes zaczęło sypać gole jak z rękawa, budując przewagę 16:11 w 22. minucie. Tuż przed przerwą bramką popisał się Aymeric Minne, a drużyna trenera Cojean schodziła do szatni z ośmiobramkową zaliczką - 23:15.
Druga połowa bez zaskoczeń
Po zmianie stron Nantes jeszcze bardziej przydusiło rywali. Ivan Pesic kontynuował znakomite spotkanie w bramce, a Aymeric Minne nie zwalniał tempa w ataku. W 38. minucie różnica wynosiła już 14 bramek - 30:16. Dijon nie złożyło jednak broni - z ławki rezerwowych wychodził Alexis Berthier, który zdołał zdobyć sześć goli i dać swoim kolegom nieco oddechu (35:24 w 51. minucie).
Końcowe minuty były bardziej wyrównane, ale wynik nie ulegał już wątpliwości. Nantes wygrało pewnie 42:32 i zanotowało dwunaste zwycięstwo ligowe z rzędu.
Na horyzoncie - "finał" z PSG
Podopieczni Grégory'ego Cojean niezmiennie depczą po piętach liderowi tabeli - paryskiemu PSG. Obydwa kluby czeka jeszcze bezpośrednia konfrontacja: 27 maja w paryskiej Accor Arena, w tym co już teraz zapowiada się jako decydujące starcie o mistrzowski tytuł. Wcześniej obie drużyny czeka dwutygodniowa przerwa w związku z okienkiem reprezentacyjnym.
Źródło: handnews.fr





