Wyrównana walka przez 55 minut
Mecz był dokładnie taki, jakiego można było się spodziewać - zacięty, taktyczny i długo nierozstrzygnięty. Pierwsza połowa to nieustanna wymiana ciosów, w której żadna z drużyn nie zdołała odskoczyć rywalowi na więcej niż jedno trafienie. Do szatni schodziły przy minimalnym prowadzeniu Melsungen 15:14.
Po przerwie sytuacja nie uległa zmianie. Obie ekipy popełniały liczne błędy techniczne, grę przerywały kolejne analizy wideo, a wynik co chwilę się wyrównywał - najpierw przy 24:24, potem przy 26:26. Losy spotkania były otwarte aż do 55. minuty.
Simic i defensywa przesądziły o wyniku
To właśnie w końcówce Melsungen pokazało klasę. Zwarta i skuteczna obrona - w całym meczu podopieczni stracili zaledwie 27 bramek, co odpowiada ich sezonowej średniej - w połączeniu z popisem Simicia pozwoliły stopniowo budować przewagę. Z remisu zrobiły się trzy gole różnicy, potem cztery, a finalne 32:27 nie pozostawiało złudzeń.
Simic zakończył mecz z 11 paradami i skutecznością na poziomie niemal 29 procent. To on dawał drużynie pewność w najtrudniejszych momentach.
Golla i Krisztopans rozbijali stuttgarcką defensywę
W ataku Melsungen błyszczało efektywnością - skuteczność rzutów wyniosła aż 80 procent. Najlepiej zaprezentował się Johannes Golla z sześcioma bramkami z sześciu prób (najlepszy wskaźnik HPI w meczu - 90). Dainis Krištopāns nie tylko zdobył pięć bramek, ale dołożył do tego siedem asyst, stając się głównym rozgrywającym drużyny. Pięć trafień zaliczył również Aaron Mensing.
Warto też odnotować, że Melsungen udowodniło, że nie jest wyłącznie drużyną systemu „7 na 6". Większość ataków rozegrali w klasycznym ustawieniu sześciu zawodników. Sam Golla skomentował to w przerwie: „Na razie świetnie nam to wychodzi w ustawieniu 6 na 6, więc nie ma potrzeby nadużywać wariantu z dodatkowym graczem w polu. A gdy nie jest on potrzebny, zmiana jest zdecydowanie prostsza".
Stuttgart walczył, ale zabrakło konsekwencji w końcówce
Goście prezentowali swój charakterystyczny styl - czterech rozgrywających i wiele przebić w obronie rywala - jednak zwarta defensywa Melsungen skutecznie neutralizowała te próby. Z gry Stuttgart trafiał tylko w 60 procentach, większość bramek padała po rzutach z zewnątrz lub z linii siedmiu metrów.
Siedem trafień zdobył Kai Häfner, z czego aż sześć z rzutów karnych. Philipp Ahouansou powrócił po kontuzji barku i był najskuteczniejszym graczem Stuttgartu z sześcioma bramkami (HPI 86). Niestety gości osłabiło wczesne zejście z boiska Samuela Röthlisbergera po zderzeniu, co przy już nieobecnym Philippie Meierze szczególnie uszczupliło zasoby na środku obrony.
Ahouansou przyznał po meczu wprost: „Do 55. minuty byliśmy w grze, przy remisie. Później odeszliśmy od planu, nie robiliśmy tego, co ustaliliśmy, i nie potrafiliśmy wykorzystać swojej szansy. To kwestia dyscypliny - każdy musi trzymać się ustaleń do ostatniego gwizdka".
Tabela i kolejne mecze
Po tym zwycięstwie MT Melsungen wskoczyło na czwarte miejsce w tabeli z bilansem 5:3 punktów. TVB Stuttgart pozostaje na jedenastej pozycji z dorobkiem 3:5 punktów.
Następny sprawdzian dla Melsungen będzie bardzo wymagający - w niedzielę 20 września do Rothenbach-Halle przyjedzie SC Magdeburg, jedyna drużyna z kompletem punktów w tej edycji rozgrywek. Stuttgart już w piątek 18 września zagra na wyjeździe z HBW Balingen-Weilstetten.
Statystyki meczu
MT Melsungen - TVB Stuttgart 32:27 (15:14)
MT Melsungen: Simic (11 parad), Palasics; Golla 6, Krištopāns 5, Mensing 5, Stefansson 4, Schefvert 3, Stehl 3, Drosten 3 (2), Balenciaga 1, Marchán 1, Mandić 1, Sigrist, Ignatow, Rivera, Sipos
TVB Stuttgart: Kornecki (5 parad), El-Tayar (2 parady); Häfner 7 (6), Ahouansou 6, Darmoul 4, Nigg 3, Matzken 2, Mengon 2, Zieker 1, Lien 1, Nicolas 1, Röthlisberger, Heydecke, Donker, Schmid
- Najlepsi zawodnicy: Johannes Golla (HPI 90) / Philipp Ahouansou (HPI 86)
- Kary czasowe: 3 / 3
Źródło: opel-hbl.de





