Nykøbing Falster Håndbold wybrało się na trudną wyprawę na Węgry, mierząc się z potęgą Ligi Mistrzów - Györi Audi ETO KC. Drużyna z Falster znalazła się w wyjątkowo trudnym położeniu już przed meczem - do Györu pojechała zaledwie z jedenastoma zawodniczkami. Mimo to walczyła do końca, choć wynik 25:35 nie pozostawiał złudzeń co do różnicy poziomu między obiema drużynami.
Gwiazdki w oczach
Dla 20-letniej Andrei Nørklit było to trzecie spotkanie z węgierskim gigantem w karierze. Młoda bramkarka przyznała wprost, że atmosfera przed meczem robiła ogromne wrażenie.
„To zawsze niesamowite przeżycie, bo po tamtej stronie boisku grasują same gwiazdy" - powiedziała Nørklit w rozmowie z NFH Supporters.
Nørklit nie ograniczyła się jednak do podziwiania rywalek z daleka. Świadomie obserwowała pracę bramkarek Györu, szukając inspiracji i wskazówek, które mogłaby wdrożyć do własnej gry. To podejście świadczy o dojrzałości zawodniczki, która mimo młodego wieku traktuje każdy mecz - nawet ten przegrany - jako lekcję do odrobienia.
Lepiej w defensywie, ale za późno
W trakcie spotkania NFH stopniowo poprawiało swoją grę obronną, jednak kluczowy dystans Györ wypracował sobie już we wcześniejszej fazie meczu i tego handicapu Dunki nie były w stanie odrobić.
Jedną z gwiazd meczu po stronie gospodyń była norweska reprezentantka Emilie Hovden, która trafiła do bramki aż 11 razy na 13 prób - imponująca skuteczność, która w dużej mierze przesądziła o rozmiarach porażki NFH.
Szczególny powrót Dione Housheer
Mecz miał też swój sentymentalny wymiar - w barwach Györu wystąpiła Dione Housheer, była zawodniczka Nykøbing Falster. Holenderka przed spotkaniem przyznała, że to szczególne przeżycie mierzyć się z dawnym klubem, a jednocześnie przestrzegała przed szybkością i grą w przewadze liczebnej, którą NFH prezentuje w tej edycji rozgrywek.
Źródło: hbold.dk





