Wyrównany początek, zdecydowana dominacja gospodarzy
Nikt nie spodziewał się, że drużyna z Wrocławia będzie w stanie zaskoczyć aktualnych mistrzów Polski na ich własnym parkiecie w Hali Legionów. Szczypiorniści WKS Śląska Wrocław postawili jednak na odważną taktykę - grę siedmiu zawodników przeciwko sześciu w ataku. Pomysł ten przynosił efekty jedynie przez krótki czas, gdyż pierwsze minuty rywalizacji były stosunkowo wyrównane.
Zawodnicy Industrii Kielce szybko jednak rozczytali zamysł taktyczny rywali i zaczęli systematycznie budować przewagę. Od stanu 8:6 w 14. minucie żółto-biało-niebiescy wrzucili pięć kolejnych bramek bez odpowiedzi. Strata siedmiu trafień wyraźnie odbiła się na skuteczności Wrocławian - goście przestali trafiać tak efektywnie jak na początku spotkania. Co istotne, trener Krzysztof Lijewski zdecydował się dać odpocząć Dejanowi Milosavljevowi, a mimo to WKS miał poważne trudności z finalizowaniem akcji.
W 24. minucie bramka Yusufa Faruka powiększyła przewagę mistrzów Polski do dziesięciu goli. Chwilę później Kielczanie dołożyli kolejną serię pięciu trafień z rzędu, doprowadzając do wyniku 23:9. Na przerwę zespoły zeszły przy stanie 25:10.
Pewna kontrola w drugiej połowie
Po zmianie stron Industria Kielce bez większego wysiłku kontrolowała przebieg spotkania i konsekwentnie powiększała swój dorobek. Wrocławianie nie składali jednak broni - na nieco ponad dziesięć minut przed końcowym gwizdkiem zdołali zdobyć trzy bramki z rzędu, uniemożliwiając tym samym gospodarzom osiągnięcie dwudziestobramkowej przewagi.
Granicę czterdziestu goli Kielce przekroczyły po kontrataku Theo Monara. Ostateczny wynik meczu to 43:26 dla Industrii Kielce. Tytuł zawodnika spotkania przypadł Adamowi Morawskiemu.
Industria Kielce - WKS Śląsk Wrocław 43:26 (25:10)
Źródło: sportowefakty.wp.pl




