Szybka reakcja po pierwszym ciosie
Mecz na początku był wyrównany, ale to Rumunki jako pierwsze wyszły na prowadzenie, wspierane przez interwencje bramkarki Eveliny Eriksson (2:4, 6'). Skrzydłowa Glorii, Niemka Nina Engel, radziła sobie świetnie w ataku, trafiając trzy razy na trzy próby.
Metz szybko jednak odwróciło losy pojedynku. Francuzki wykorzystały błędy rywalek i pierwsze obrony Novotnej, grając błyskawicznie w kontratakach. Seria 6:0 dała im komfortowe prowadzenie (8:4, 11'). Chloé Valentini wywalczyła pierwszą czerwoną kartkę dla rywalek, co jeszcze bardziej skomplikowało sytuację Glorii. Trener Rumunek zareagował zmianami i poprosił o czas, ale sytuacja jego drużyny była już trudna (9:4, 12').
Warto podkreślić, że to nie tylko atak decydował o przewadze Metz - obrona Francuzek była zorganizowana wzorowo. Krycie pivota, timing przy wyjściach na skrzydłowych i interwencje Novotnej sprawiły, że Gloria przez siedem minut nie potrafiła zdobyć bramki. Trener Emmanuel Mayonnade korzystał ze zmian, wprowadzając kolejno Lylou Borg, Lilou Pintat, Suzanne Wajoka i Betchaidelle Ngombele. Rotacje wywołały chwilowy przestój w grze ekipy z Lotaryngii, z czego skorzystały Rumunki, odrabiając nieco straty (15:9, 25'). Do przerwy Metz prowadziło jednak pewnie 17:11.
Systematyczne rozbrajanie rywalek w drugiej połowie
Po zmianie stron przez kilkanaście minut obie ekipy szły łeb w łeb. Kombinacja Jörgensen-Grandveau-Schneider regularnie znajdowała rozwiązania dla Pintat, a Gloria starała się dotrzymać kroku. Przy wyniku 23:17 (38') Rumunki wciąż się trzymały.
Jednak z każdą kolejną minutą Gloria opadała z sił. Valentini (5/5) i Jörgensen (5/6) bezlitośnie eksploatowały coraz bardziej rozchwianą obronę rywalek. Przy ośmiobramkowej stracie trener Glorii sięgnął po przerwę (26:18, 41'), ale zmiana niczego nie przyniosła. Nawet wykluczenie Valentini nie zachwiało grą Metz - Novotná obroniła rzut, a chwilę później wyblokowała strzał na pustą bramkę. Metz spokojnie budowało przewagę, zbliżając się do dziesięciu bramek różnicy (32:23, 48').
W ostatnich dziesięciu minutach Mayonnade wprowadził Tchapchet i Petrę Vamos. Desperacka gra szóstką w polu Glorii, wsparta powrotem Eriksson do bramki, nie przyniosła rezultatu (34:23, 51'). Borg przejęła inicjatywę w ataku i doprowadziła do 36. bramki Metz (36:24, 54'). Ostatnie słowo należało do Schneider (5/5), która zamknęła wynik dwiema bramkami. Novotná ukoronowała swój znakomity mecz efektowną interwencją i zasłużenie odebrała nagrodę dla najlepszej zawodniczki spotkania.
Co dalej?
Metz Handball wygrywa 40:26 i utrzymuje się w ścisłej czołówce Ligi Mistrzów kobiet. W 3. kolejce zespół z Lotaryngii czeka trudne wyjazdowe starcie - w sobotę 19 września o godz. 18:00 Francuzki zmierzą się w Chorwacji z HC Podravka.
Źródło: handnews.fr





