Reklama
Zagranica

Mairot: „Jestem myszką, która ucieka przed kotem"

Autor: Radosław Ratajczyk62 wyświetleń
Mairot: „Jestem myszką, która ucieka przed kotem"

Clarisse Mairot to jedna z najciekawszych postaci kobiecej piłki ręcznej w Europie. 25-letnia lewoskrzydłowa Brest Bretagne Handball zdobyła 161 bramek w ciągu dwóch sezonów w EHF Champions League Women i jest ważną zawodniczką reprezentacji Francji. W rozmowie z cyklu „Handball Through My Eyes" opowiada o swojej filozofii gry, sile nóg i zimnej krwi w kluczowych momentach.

Nie wzrostem, lecz sprytem

Mairot od początku kariery wiedziała, że musi znaleźć własną drogę na szczyt. Nie jest zawodniczką o imponujących gabarytach, ale nauczyła się to przekuć w atut.

„Już bardzo wcześnie zrozumiałam, że nie będę dwumetrową zawodniczką, która rzuca z dziesięciu metrów. To zdecydowanie nie jest moja mocna strona" - przyznaje wprost.

Zamiast tego postawiła na szybkość i grę jeden na jeden w ciasnych przestrzeniach. „To właśnie indywidualne starcia w małej przestrzeni są tym, w czym jestem najlepsza" - mówi.

Siła nóg i precyzyjne dozowanie mięśni

Fizyczność to obszar, w którym Mairot poczyniła największe postępy od czasu gry w Besançon na początku lat 20. Sama przyznaje, że dawniej była znacznie szczuplejsza i mniej umięśniona.

„Moje nogi zawsze były moim atutem, więc dużo nad nimi pracuję" - wyjaśnia. Jednocześnie zaznacza, że to kwestia bardzo subtelnej równowagi: zbyt duża masa mięśniowa odbiera jej prędkość, której potrzebuje.

Reklama

„Muszę być wystarczająco silna, żeby wytrzymać kontakt i dobrze strzelić, ale zbyt dużo mięśni sprawia, że tracę szybkość. To naprawdę precyzyjna regulacja" - tłumaczy zawodniczka, która ściśle współpracuje z trenerem przygotowania fizycznego w Brest.

Gra w kotka i myszkę

Ulubiona akcja Mairot? Ta, gdy piłka dociera ze skrzydła, obrona przesunie się za nią, a ona idzie dokładnie w przeciwnym kierunku - we właściwym momencie i z miejsca na rzut.

„Handball to dla mnie gra w kotka i myszkę. W tej sytuacji jestem myszką, która stara się nie dać złapać kotu" - uśmiecha się.

Jej taktyka jest prosta: być szybką i omijać rywalki, a jeśli już dojdzie do kontaktu - parować go i wyciągać z niego jak najwięcej korzyści.

Zimna krew w decydujących momentach

Mairot jest również stałą wykonawczynią rzutów karnych w swoich drużynach. Przyznaje jednak, że nadmierne analizowanie bramkarzy raczej jej szkodzi niż pomaga.

„Za każdym razem, gdy próbowałam studiować rywalkę, traciłam naturalność i kończyło się niepowodzeniem" - mówi.

W napiętych końcówkach czuje się swobodnie. Wzorem z młodości była dla niej Sandrine Mariot-Delerce, mistrzyni świata z 2003 roku.

„Kiedyś w takich momentach szłam po prostu z pełną mocą. Teraz staram się bardziej używać głowy i szukać najlepszego rozwiązania, zamiast biec jak najszybciej czy pchać jak najmocniej" - przyznaje 25-latka.

Odpowiedzialność, która przychodzi naturalnie

Od czasu dołączenia do Brest i reprezentacji Francji Mairot bierze na siebie coraz więcej. Debiut na Women's EHF EURO 2024 był pierwszym dużym turniejem w jej karierze - i od razu zrobiła wrażenie bezkompromisową grą.

„To dla mnie naturalne. Nie robię tego, żeby być w centrum uwagi. Ale jeśli uważam, że to najlepszy sposób, by pomóc drużynie - nie zastanawiam się dwa razy" - podkreśla.

Wielka scena jej nie paraliżuje - wręcz przeciwnie. „Im ważniejsza stawka, tym bardziej jestem naładowana energią. Tu, jak myślę, gram najlepiej" - podsumowuje Mairot.

Źródło: eurohandball.com

Masz opinię? Podziel się nią!

Zaloguj się jednym kliknięciem i dołącz do rozmowy

Dyskusje
Zdjęcia
Reakcje
Dołącz do HydePark →

📢 Udostępnij artykuł

Dotknij aby udostępnić

Śledź nas na Facebook!

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami ze świata piłki ręcznej. Dołącz do naszej społeczności!

Dotknij przycisk, aby przejść do naszego profilu na Facebook

Reklama

Polecane
Ładowanie...
🔥

Najpopularniejsze ostatnio

Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 3 dni