To był wieczór, w którym piłka ręczna zeszła na dalszy plan. Lugi HF rozegrało swoją domową premierę w Handbollsligan w wyjątkowych okolicznościach - kibice i klub pożegnali Louisa „Mommiego” Flemistera, jedną z największych postaci w historii tej drużyny.
Wzruszające pożegnanie legendy
Sekcja kibicowska przygotowała imponującą oprawę z wymownym napisem: „Większym być nie można - wyżej latać nie można”. Emme Adebo wygłosił przemówienie, a w holu hali odbyło się wspomnienie poświęcone pamięci klubowego idola.
Pewna wygrana mimo przeciętnej gry
Kiedy jednak piłka weszła w grę, Lugi przejęło inicjatywę od pierwszych minut. Podopieczni trenera Oli Månssona nie zachwycali poziomem gry, ale kontrolowali spotkanie z odpowiednią skutecznością. Kluczową postacią okazał się bramkarz Viggo Håkansson, który w drugiej połowie zatrzymał szereg rzutów rywali, pozwalając swojej drużynie odskoczyć na bezpieczną odległość.
Skånela tego dnia była cieniem siebie i nie potrafiła zagrozić gospodarzom w decydujących momentach. Lugi spokojnie dowiozło wynik do końca, zgarniając kolejne dwa punkty.
Obiecujący start sezonu
Lugi ma już dwa zwycięstwa w dwóch meczach po powrocie do szwedzkiej ekstraklasy. Choć poziom zaprezentowany na parkiecie nie był jeszcze najwyższy, efekty są jak najbardziej zadowalające. Drużyna z Lund może być zadowolona ze swojego comebacku - zarówno sportowo, jak i z tego, w jaki sposób uhonorowała pamięć „Mommiego” Flemistera.
Źródło: handbollskanalen.se





