Konfrontacja ta zamknie kampanię, która dla obu drużyn zakończyła się rozczarowaniem w fazie play-off. Czerwono-czarni z Kwidzyna i ich rywale z Mielca musieli pożegnać się z marzeniami o wyższych celach, ale dziś mogą walczyć o honorowe siódme miejsce w krajowej hierarchii.
Droga do meczu o siódmą pozycję
Rundę zasadniczą Handball Stal zakończyła na ósmej lokacie z dorobkiem 31 punktów po 24 meczach. Gospodarze dzisiejszego starcia uplasowali się wyżej - na szóstej pozycji z 38 oczkami na koncie. Między tymi zespołami w tabeli znalazł się wówczas Netland MKS Kalisz, który zresztą w play-off dał się we znaki kwidzynianom.
W ćwierćfinale mielczanie trafili na mistrza Polski - ORLEN Wisłę Płock. Faworyci nie dali większych szans rywalom, wygrywając najpierw na wyjeździe 35:23 (21:14). W barwach Stali najlepiej spisali się wówczas Rotem Segal oraz Filip Stefani, obaj z czterema trafieniami. Rewanż w Płocku przyniósł jeszcze wyraźniejszą porażkę 22:30 (10:14), choć cztery gole Alberta Sanka dawały nadzieję na godny występ.
Eliminacja w ćwierćfinale przesunęła podopiecznych trenera Roberta Lisa do walki o miejsca 5-8. Tam czekał KGHM Chrobry Głogów, który po wyrównanej pierwszej połowie zdominował rywala po zmianie stron, triumfując 28:22. Mikołaj Kotliński (4 bramki) oraz Rotem Segal, Jakub Tokarz i Filip Stefani (po 3 trafienia) starali się ratować sytuację bez większego powodzenia.
Kwidzyn też nie uniknął rozczarowania
Zespół prowadzony przez Bartłomieja Jaszkę mógł marzyć o znacznie więcej. W ćwierćfinale trafił na Rebud KPR Ostrovię Ostrów Wielkopolski i stoczył pasjonującą batalię, przegrywając ją minimalnie. Najpierw we własnej hali czerwono-czarni ulegli 23:31 (14:12), by w rewanżu pokazać charakter i zwyciężyć na wyjeździe 33:27 (16:16). Łączny bilans jednak nie dał awansu.
W meczu o miejsca 5-8 przyszło zmierzyć się z Netland MKS-em Kalisz. Rywalizacja przed własną publicznością nie poszła po myśli gospodarzy, którzy ulegli 28:35 (15:20) i musieli zaakceptować fakt, że sezon zakończą na siódmej lub ósmej pozycji.
- Gdzieś to w środku boli, bo mogliśmy walczyć o półfinały, gdzieś bić się o medal, a sezon będziemy kończyć na 7. lub 8. miejscu. Wierzę jednak w to, że w następnym meczu zwyciężymy i ten sezon skończymy na najwyższym możliwym miejscu - nie ukrywa rozczarowania Leon Łazarczyk, rozgrywający Energi Banku PBS MMTS Kwidzyn.
Bilans bezpośrednich starć na korzyść Kwidzyna
W rundzie zasadniczej obie ekipy mierzyły się dwukrotnie, a każda z nich raz sięgnęła po komplet punktów. W pierwszym spotkaniu w Kwidzynie lepsi okazali się goście, wygrywając 30:29 (15:19). Dla Stali błyszczał Maksim Krasouski z dziesięcioma trafieniami, wsparli go Mikołaj Kotliński (6 goli) i Rotem Segal (4). Po stronie gospodarzy po cztery bramki zapisali Leon Łazarczyk, Michał Bekisz, Piotr Papaj, Konrad Pilitowski oraz Ryszard Landzwojczak.
Mecz rewanżowy w Mielcu przyniósł już zwycięstwo czerwono-czarnych 30:27 (14:10). Jovan Milicević zdobył wtedy dziewięć bramek, Michał Czarnecki pięć, a Konrad Pilitowski cztery. W zespole z Mielca po siedem trafień zaliczył Mikołaj Kotliński, pięć dołożył Filip Stefani.
Dzisiejszy pojedynek rozstrzygnie, która z drużyn będzie mogła patrzeć na sezon z większą satysfakcją. Początek o 18:00, transmisja na żywo w platformie Emocje.TV.
Źródło: orlen-superliga.pl





