Prawie 1500 kibiców zgromadziło się na trybunach, by oglądać to starcie - pierwsze oficjalne spotkanie obu drużyn w tym sezonie. Obecność Jima Gottfridssona w szeregach Ystadu rozbudzała nadzieje miejscowych fanów, a początek meczu zdawał się potwierdzać te oczekiwania.
Świetny start Ystadu, ale Kristianstad błyskawicznie odrobiło straty
Ystad wyszło na boisko z ogromną energią. Skuteczna obrona, precyzyjna gra w ataku i seria rzutów zakończonych bramkami dały gospodarzom szybkie prowadzenie 11:4 po zaledwie 10 minutach gry. Kristianstad miało w tym czasie poważne problemy w ofensywie i zbierało kolejne kary za faule.
Jednak aktualny mistrz Szwecji nie powiedział ostatniego słowa. Latem pozyskany Andri Erlingsson trafił do siatki cztery razy w pierwszej połowie i to w dużej mierze dzięki niemu Kristianstad zdołało zejść do szatni tylko trzema bramkami za rywalem.
Przełom po przerwie
Druga połowa zaczęła się od serii pięciu bramek bez odpowiedzi w wykonaniu Kristianstad, co doprowadziło do remisu 20:20. Od tej chwili mecz toczył się już według scenariusza gości.
Ystad walczyło dzielnie - Gottfridsson i Knutsson starali się ciągnąć drużynę do przodu - ale mistrzom Szwecji nie można było niczego zarzucić. Kristianstad metodycznie powiększało przewagę i ostatecznie wygrało pewnie 33:26, różnicą siedmiu bramek.
Rewanż już w środę
Drugie spotkanie tej pary odbędzie się już w środę o godzinie 19:00 w Kristianstad Arenie. Ystad będzie musiało zaprezentować zupełnie inną dyspozycję, jeśli chce odrobić straty i awansować dalej w Pucharze Szwecji.
Źródło: handbollskanalen.se




