Krickau zgodził się na rozmowę kilka godzin przed meczem Ligi Mistrzów w Belgradzie. Powód? Powrót Partizana do europejskich rozgrywek. „Myślę, że powrót Partizana do Ligi Mistrzów jest ważny nie tylko dla was, ale dla całej piłki ręcznej. Jeśli mogę choć trochę przyczynić się do popularyzacji tej dyscypliny, chętnie to robię" - powiedział trener.
Piłka ręczna we krwi
Krickau dosłownie dorastał przy piłce ręcznej. Jego dziadkowie byli głęboko zaangażowani w ten sport, a on sam bardzo wcześnie odkrył, że jego przyszłość będzie na ławce trenerskiej, nie na boisku.
„Jesteśmy typową duńską rodziną piłki ręcznej. Już w wieku dziesięciu lat pomagałem dziadkowi prowadzić treningi dla dzieci. Mając dziewiętnaście lat praktycznie zakończyłem karierę zawodniczą i od razu przeszedłem do pracy szkoleniowej" - wspominał.
Berlin to nie rok przejściowy
Część środowiska odbierała obecny sezon Füchse jako czas odbudowy po odejściu Jarona Siewerta. Krickau kategorycznie temu zaprzecza i podkreśla, że ambicje klubu pozostają maksymalne.
„Nie traktujemy tego sezonu jako przejściowego. Mając Mathiasa Gidsela w składzie, byłoby po prostu nieambitne nie walczyć o trofea. Kiedy gramy na najwyższym poziomie, możemy mierzyć się z każdym" - powiedział trener.
Przyznał też, że jego przyjście do Berlina nie zostało początkowo dobrze przyjęte przez część kibiców i mediów. Sam jednak od początku myślał długofalowo. „Wiedziałem, że ludzie nie zrozumieją tej decyzji od razu. Nie patrzyłem na to, co możemy osiągnąć w ciągu dwóch tygodni, ale co możemy zbudować przez lata. Jeśli zespół mi ufa, reszta sama się ułoży" - tłumaczył.
Gidsel i Dika Mem razem? Żadnego problemu
Jednym z najbardziej elektryzujących tematów rozmowy była przyszłość klubu - a konkretnie perspektywa gry Mathiasa Gidsela ramię w ramię z Dika Memem i Simonem Pytlickiem.
„Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że Dika i Simon chcą do nas dołączyć. To najlepsze potwierdzenie, że projekt zmierza w dobrym kierunku" - mówił Krickau, po czym rozwiał wszelkie wątpliwości co do potencjalnych konfliktów personalnych: „Gidsel i Dika Mem razem? Nie widzę tu żadnego problemu."
O Dika Memie opowiedział, że przeprowadzili bardzo szczere rozmowy o jego roli i oczekiwaniach. Z kolei przy okazji Pytlicka nie krył entuzjazmu - „Znam go praktycznie przez całą jego seniorską karierę. Idealnie wpasuje się w naszą kulturę. Z niektórymi zestawieniami będziemy mogli grać bardzo, bardzo szybko".
Milosavljević? Drzwi nie są zamknięte
Krickau nie ukrywał, że klub chętnie zatrzymałby Dejana Milosavljevicia, gdyby okoliczności pozwoliły. „Oczywiście, że wolelibyśmy móc zatrzymać Miloša. Nie jest wykluczone, że pewnego dnia znów go zobaczymy w Berlinie - może w przyszłości ponownie się to uda" - stwierdził.
Bob Hanning - człowiek orkiestra
Sporo miejsca w rozmowie zajął też Bob Hanning, dyrektor sportowy, który de facto trzyma w rękach wszystkie nitki berlińskiego projektu. „On jest po prostu wszędzie. Jestem pod ogromnym wrażeniem energii, którą wkłada w różne obszary piłki ręcznej. Nasza współpraca jest dotychczas wyjątkowa" - ocenił Krickau.
Flensburg - bolesna lekcja
Trener otwarcie skomentował też swój epizod we Flensburgu, gdzie nie wszystko poszło zgodnie z planem. „Sposób, w jaki chciałem prowadzić zespół, nie pasował do sposobu, w jaki klub chciał funkcjonować. Starałem się dostosować i słuchać, ale są rzeczy, z których po prostu nie chcę rezygnować" - powiedział wprost.
Gidsel - od chudego i małego do gwiazdy świata
Najbardziej osobista część rozmowy dotyczyła Mathiasa Gidsela i ich wspólnych lat w GOG. Krickau wspominał pierwsze wrażenia ze spotkania z późniejszą gwiazdą.
„Był szczupły i niewysoki, ale za to bardzo szybki i bardzo mądry. Nigdy nie miałem wątpliwości, czy będzie skrzydłowym, czy rozgrywającym. Już po pół roku było dla mnie jasne, że ma w sobie coś wyjątkowego" - powiedział trener.
Kiedy przyszła oferta z Berlina, pierwszą osobą, do której Krickau zadzwonił, był właśnie Gidsel. „Zapytałem go, czy uważa, że dobrze zrobię przychodząc. Nie chciałem stawiać go w niezręcznej sytuacji. Na szczęście był bardzo pozytywny".
Piłka ręczna będzie tylko szybsza
Na pytanie o kierunek, w którym zmierza współczesna piłka ręczna, Krickau nie miał wątpliwości. „Nie sądzę, żeby gra stała się wolniejsza. Mam nadzieję, że będzie tylko jeszcze szybsza. Wszystkie zespoły przyspieszają" - ocenił.
Na koniec odniósł się do tematu dominacji reprezentacji Danii. „Przez najbliższe trzy lata rywalizacja z Danią będzie ekstremalnie trudna. Ale to samo mówiliśmy kiedyś o Francji. Kiedy ktoś po raz pierwszy pokona Danię w wielkim meczu, uwierzy, że to możliwe" - podsumował z uśmiechem.
Źródło: balkan-handball.com





