Stracone szanse przez urazy
Brak ciągłości to największy problem, z jakim zmagał się Andersen podczas pobytu w klubie. Gdy tylko wracał do zdrowia i zaczynał budować rytm meczowy, kolejny uraz wyłączał go z gry. Nigdy nie miał szansy naprawdę pokazać tego, na co go stać.
Dyrektor sportowy TM Tønder, Steen Thomsen, nie kryje rozczarowania, choć jednocześnie podkreśla, że zawodnik zapisał się w klubie jak najlepiej.
- Mieliśmy wobec Marcusa wielkie oczekiwania i nadal jesteśmy przekonani, że to zawodnik z prawdziwym potencjałem. Niestety, pech z urazami sprawił, że nie mógł znaleźć rytmu, który jest niezbędny, żeby przebić się na stałe do składu. To bardzo przykre - zarówno dla niego, jak i dla nas - powiedział Thomsen w oficjalnym komunikacie klubu (tłum. red.).
Rozstanie z klasą
Dyrektor sportowy zaznaczył, że Andersen przez cały czas prezentował wzorową postawę - zarówno na boisku, gdy mógł grać, jak i poza nim, gdy leczył kolejne urazy.
- Marcus od pierwszego dnia robił na nas świetne wrażenie. To fantastyczny człowiek, który pozytywnie wpływał na atmosferę w drużynie i przez cały czas zachowywał profesjonalne nastawienie - nawet kiedy urazy dawały mu się mocno we znaki. To zasługuje na ogromny szacunek - dodał Thomsen (tłum. red.).
Dyrektor wskazał też na główny powód rozstania: Andersen jest na takim etapie kariery, że musi regularnie grać, a TM Tønder w obecnej sytuacji nie jest w stanie zagwarantować mu odpowiedniej liczby minut na parkiecie.
- Wspólnie doszliśmy do wniosku, że to właściwa decyzja. Nie zmienia to faktu, że bardzo cieszyliśmy się, że Marcus był częścią naszego klubu - podsumował Thomsen (tłum. red.).
Źródło: hbold.dk





