„Wstydzę się za porażkę o jedenaście bramek”
Na konferencji prasowej szwajcarski szkoleniowiec mówił: „W ataku zostawiliśmy za dużo, w najlepszych sytuacjach nie potrafiliśmy pokonać Péreza de Vargasa. Potem włącza się głowa i tak skuteczność podstawiła nam nogę. Nie zbliżyliśmy się nawet do punktów, które THW Kiel dziś zasłużenie zdobył” (tłum. red.).
W rozmowie z serwisem streamingowym Dyn mówił jeszcze ostrzej: „Wstydzę się za porażkę o jedenaście bramek. To niegodne naszej gry” (tłum. red.).
Ostre słowa w trakcie meczu i kara po końcowym gwizdku
Kaufmann był zirytowany już w trakcie spotkania. Przy stanie 21:31 w 55. minucie wziął ostatni czas i powiedział zawodnikom: „Jeśli ten wynik się utrzyma, to mamy problem. Walczymy tu o każdą cholerną bramkę i na koniec nie może być minus dziesięć. Słyszycie? Teraz rzucajcie do bramki i walczcie. Dajcie z siebie wszystko!” (tłum. red.).
Po meczu odebrał drużynie dni wolne, które miały przypadać na przerwę reprezentacyjną. Według trenera to zasada, od której nie odstępuje: „Tak było w Eisenach, tak jest i teraz. Nie przegrywam meczów dziesięcioma bramkami, nie chcę tego. Walczymy o każdą bramkę” (tłum. red.).
Przebieg spotkania
Do stanu 6:6 to Stuttgart wychodził na prowadzenie. Potem Gonzalo Pérez de Vargas obronił rzut karny Kaia Häfnera, a w 9. minucie Eric Johansson po raz pierwszy dał Zebrom prowadzenie 7:6.
Od tego momentu inicjatywę miał Kiel. Pierwszą grę w przewadze Stuttgart przegrał 0:2. Od stanu 12:11 w 16. minucie gospodarze przez pięć minut nie zdobyli bramki, ale goście nie potrafili tego wykorzystać. W 25. minucie, przy stanie 11:14, Kaufmann wziął pierwszy czas i krzyczał do zawodników: „Drwicie sobie ze mnie, marnując takie okazje?!” (tłum. red.). Do przerwy Stuttgart zdobył jeszcze tylko jedną bramkę i przegrywał 12:17.
Druga połowa bez odrabiania strat
Po przerwie Stuttgart nie zbliżył się już do rywala. Przy stanie 16:24 w 40. minucie Kaufmann znów wziął czas: „Problem z wykorzystywaniem okazji nie zniknął. Nie wracamy do gry, nie mamy już kontaktu z rywalem, przestaliśmy grać w obronie” (tłum. red.).
Po końcowym gwizdku trener podsumował wieczór: „Wchodzimy w przerwę reprezentacyjną ze złym uczuciem, które nie odzwierciedla przebiegu sezonu. Ten mecz podciął nam skrzydła i nie pokazał tego, do czego jesteśmy zdolni. Dziś mieliśmy zbyt wiele nieobecności na zbyt wielu pozycjach” (tłum. red.).
Źródło: handball-world.news





