Reklama
Superliga

Kielczanie dwukrotnie pokonani przez Magdeburg. Niemcy górą także w rewanżu

Autor: Redakcja49 wyświetleń
Kielczanie dwukrotnie pokonani przez Magdeburg. Niemcy górą także w rewanżu

Przed środowym meczem w nastroje kielczan próbował wlać optymizm Michał Olejniczak. - Wierzę w zespół, wierzę, że stać nas na zwycięstwo, a ja bardzo tego chcę - deklarował doświadczony rozgrywający. Inni reprezentanci żółto-biało-niebieskich podkreślali potrzebę perfekcyjnej gry w defensywie.

Obiecujący początek kielczan

Industrię na prowadzenie wyprowadził Kiryło Rabczyński, trafiając już w pierwszej akcji spotkania. Początek zapowiadał się rewelacyjnie, szczególnie że Omar Ingi Magnusson zmarnował rzut karny dla gospodarzy, posyłając piłkę w poprzeczkę.

Podopieczni Krzysztofa Lijewskiego skutecznie zdezorganizowali grę drużyny Benneta Wiegerta. Ruchliwa i agresywna obrona mistrzów Polski wypychała niemieckich rozgrywających na obrzeża pola, zmuszając ich do podań na skrzydła. Dylan Nahi kapitalizował błędy rywali - jedną z akcji zakończył bramką po przechwycie podania Gisliego Kristjanssona. Przewaga Kielc oscylowała między jedną a trzema bramkami, a zespół z Polski konsekwentnie utrzymywał się na prowadzeniu.

Twarda gra i kontuzje

Mecz od początku miał ostry charakter. Felix Claar opuścił boisko w pierwszej połowie po tym, jak łokieć Aleksa Vlaha trafił go w okolice brwi. Słoweniec z kolei musiał zejść z parkietu po mocnym zagraniu Elvara Jonssona, który otrzymał dwuminutową karę. Islandczyk narzekał na problemy z prawym barkiem. Również Antonio Serradilla został ukarany wykluczeniem za faul w strefie szyi Juliena Bosa.

Choć przed przerwą Industria mogła prowadzić nawet trzema trafieniami, ostatnia akcja nie powiodła się. Magdeburg utrzymał się przy piłce i wywalczył rzut karny, który pewnie wykorzystał Mathias Musche. Do szatni zespoły schodziły przy jednobramkowej przewadze gości - 14:13.

Gospodarze przejęli kontrolę

Drugą połowę SC Magdeburg rozpoczął dwoma szybkimi trafieniami i wyszedł na prowadzenie 15:14. Julien Bos wyrównał piękną asystą do Artsema Karaleka, a na parkiet z opatrunkiem nad okiem wrócił Claar. Powrót zaliczył także Vlah.

Reklama

Kluczowe okazały się następne dziewięć minut, w których gospodarze zdobyli siedem bramek i złapali właściwy rytm. Czas poprosił trener Lijewski, ale nie przerwało to niekorzystnej serii. W 40. minucie na boisku pojawił się Olejniczak, który od razu zdobył bramkę, a pięć minut później w bramce Dejana Milosavljeva, którego dyspozycja pozostawiała wiele do życzenia, zastąpił Adam Morawski.

„Loczek" próbował ratować sytuację

Morawski szybko dał o sobie znać, broniąc dwa rzuty przy dwubramkowej stracie Industrii. Niestety, Aleks Vlah popełnił faul w ataku w sytuacji, gdy kielczanie mieli szansę na kontaktowe trafienie. Osłabienie po wykluczeniu Olejniczaka wykorzystali gospodarze, którzy ponownie odjechali na trzy bramki. Do końcowej syreny SC Magdeburg pewnie kontrolował przebieg spotkania. Ostatnie słowo należało do Theo Monara, który ustalił wynik na 30:27.

SC Magdeburg - Industria Kielce 30:27 (13:14)

SC Magdeburg: Mandić 11 obron - Kristjansson 6, Musche 5, Mertens 5, Rasmussen 4, Magnusson 4, Saugstrup 3, Claar 1, Serradilla 1, Lagergren 1.

Industria Kielce: Milosavljev 5 obron, Morawski 3 obrony - Nahi 7, Rabczyński 4, Vlah 4, Monar 4, Olejniczak 3, Yusuf 2, Kounkoud 1, Bos 1, Karalek 1.

Źródło: zprp.pl

Masz opinię? Podziel się nią!

Zaloguj się jednym kliknięciem i dołącz do rozmowy

Dyskusje
Zdjęcia
Reakcje
Dołącz do HydePark →

📢 Udostępnij artykuł

Dotknij aby udostępnić

Śledź nas na Facebook!

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami ze świata piłki ręcznej. Dołącz do naszej społeczności!

Dotknij przycisk, aby przejść do naszego profilu na Facebook

Reklama

Polecane
Ładowanie...
🔥

Najpopularniejsze ostatnio

Najczęściej czytane w ciągu ostatnich 3 dni