Dla kibiców piłki ręcznej to już prawdziwa powtórka z rozrywki - Industria Kielce po raz siódmy w ciągu zaledwie trzech lat stanie naprzeciw Kolstad Handball. Ich pierwsza konfrontacja miała miejsce we wrześniu 2023 roku, również w fazie grupowej Ligi Mistrzów, a od tamtej pory los nieustannie zestawia te drużyny na tym samym etapie rozgrywek. Nawet reformowanie formatu LM, z powiększeniem liczby uczestników i jednoczesnym zmniejszeniem grup, nie przerwało tej serii.
Norwegowie po gruntownej przebudowie składu
Ekipa z Trondheim przeszła latem spore przetasowania personalne. Szeregi klubu opuścili między innymi dobrze znani w Kielcach Sigvaldi Gudjonsson, Benedikt Oskarsson, Sigurjon Gudmundsson oraz Magnus Sondena. Ich miejsce zajęli Vetle Bore, Vemund Ask, Mikkel Vestli, Sondre Orheim, Mishels Liaba, Erik Magnus Jakobsen i Oskar Knudsen, który trafił z Rhein Neckar Löwen. Na ławce trenerskiej nadal zasiadają Christian Berge i Stian Gomo Nilsen.
- Czeka nas interesujący test, bo mamy za sobą sześć pojedynków w ostatnich trzech sezonach. Teraz znów będziemy mieli okazję sprawić Industrii problemy, a oni z pewnością odpowiedzą twardą grą w obronie i jakością swoich zmotywowanych zawodników - ocenił Adrian Aalberg, lewoskrzydłowy gospodarzy.
Kielce bez czwórki kontuzjowanych, ale w dobrych humorach
Podopieczni Krzysztofa Lijewskiego na parkiet w Norwegii wybiegną osłabieni brakami kadrowymi. Do dyspozycji nie będą: Szymon Sićko, Milorad Bakić, Arkadiusz Moryto ani Michał Olejniczak. Mimo to nastroje w zespole pozostają optymistyczne. W poprzednim tygodniu mistrzowie Polski pewnie pokonali szwajcarski HC Kriens-Lucerna w inauguracji fazy grupowej, a w sobotę zdemolowali Piotrkowianina aż 16 bramkami różnicy w meczu LOTTO Superligi.
Kolstad natomiast w norweskiej lidze zapisał na koncie dwa triumfy i jedną porażkę, jednak w Lidze Mistrzów zadebiutował fatalnie - w pierwszej kolejce uległ SC Magdeburgowi aż 22:37.
- Nie możemy oceniać Kolstad przez pryzmat spotkania z Magdeburgiem. To byłby błąd. W środę musimy narzucić swój styl gry, zminimalizować straty i konsekwentnie realizować założenia zarówno w defensywie, jak i ofensywie. Ważna będzie pewność siebie, ale też spokój i pokora. To trudny wyjazd, lecz wierzę w nasze zwycięstwo - zapowiedział bramkarz Adam Morawski.
Dylan Nahi - człowiek do zadań specjalnych
W starciu ze szwajcarskim rywalem szkoleniowiec Industrii postawił na nietypowe rozwiązanie, wystawiając Dylana Nahiego na lewej połówce. Francuz wykorzystał okazję, trafiając dwukrotnie w sześciu próbach. To kolejna już pozycja, którą reprezentuje w kieleckim zespole - znakomicie odnajduje się na skrzydle, z powodzeniem grywał też jako obrotowy, a teraz sprawdza się w rozegraniu.
- Dylan to przede wszystkim jeden z naszych fundamentów w obronie, ale dysponuje atutami, które pozwalają nam wykorzystać go także na lewej połówce - tłumaczył drugi trener Kamil Siedlarz.
Sam zainteresowany podchodzi do nowych wyzwań z pełnym zaangażowaniem: - To zawsze decyzja trenera, gdzie wyjdę na parkiet. Jestem graczem zespołowym i zagram tam, gdzie zespół mnie potrzebuje. Chyba najbardziej podoba mi się rozegranie, bo w każdej akcji ma się kontakt z piłką - przyznał z uśmiechem Nahi.
Co dalej?
Po środowym pojedynku w Norwegii Kielczanie wrócą do kraju w czwartek, a kolejne spotkanie rozegrają dopiero w poniedziałek, 21 września. O godzinie 18:00 ich rywalem będzie Energa Bank BPS MMTS Kwidzyn w ramach rozgrywek LOTTO Superligi.
Źródło: orlen-superliga.pl





