Kaliszanie podchodzą do tego starcia w komfortowej sytuacji. W pierwszym pojedynku rozgrywanym przed własną publicznością zespół z Kalisza nie dał rywalom żadnych złudzeń, wygrywając pewnie 28:23. Fenomenalna pierwsza połowa, zakończona prowadzeniem 17:11, dała solidne fundamenty pod zwycięstwo. W najlepszym momencie przewaga MKS-u wynosiła nawet siedem trafień.
Czesi nie powiedzieli jednak ostatniego słowa. Po zmianie stron gospodarze musieli zmierzyć się z gwałtownym atakiem gości. Na dziesięć minut przed końcową syreną dystans stopniał do zaledwie trzech bramek, a na trybunach zapanowało nerwowe napięcie. Na szczęście dla polskich kibiców, zespół odzyskał koncentrację i kontrolę nad przebiegiem meczu, ostatecznie wyjeżdżając do Czech z bezpiecznym, pięciobramkowym zapasem.
Rewanż pełen niewiadomych
Choć zaliczka wydaje się komfortowa, dwumecz pozostaje wciąż otwarty. Handball Brno przed własną publicznością może pokazać zupełnie inne oblicze, a presja awansu spoczywa właśnie na barkach gospodarzy. Czesi od pierwszego gwizdka będą musieli forsować tempo i grać va banque, co może Kaliszanom otworzyć przestrzenie do szybkich kontrataków.
Kluczem do sukcesu zespołu z Kalisza będzie zachowanie zimnej krwi i mądre zarządzanie przewagą. Nadmierna ostrożność i chowanie się wyłącznie w defensywie może okazać się równie zgubne, jak lekceważenie przeciwnika. Skuteczność w ataku pozycyjnym, minimalizowanie prostych strat oraz sprawny powrót do obrony - to recepta na ugaszenie zapędów Brna.
Historyczna szansa
Dla Netland MKS-u Kalisz to dopiero pierwsze kroki na europejskiej arenie, a już teraz drużyna ma realną szansę zapisać się w historii klubu awansem do kolejnej fazy rozgrywek. Pierwsza połowa zadania została wykonana wzorowo. Teraz przyszedł czas na najtrudniejszą część - potwierdzenie klasy i charakteru w trudnych warunkach wrogiej hali.
Początek meczu już dziś wieczorem o 19:00. Czy Kaliszanie sprawią niespodziankę i zameldują się w 2. rundzie EHF European Cup?
Źródło: orlen-superliga.pl





