Filip Czyżycki ponownie jest do dyspozycji MKS Grudziądz po wielu miesiącach walki z kontuzją. Powrót na boisko zawodnik podsumowuje wymownie: - Po zdobyciu bramki na pewno pojawiła się radość i uczucie, jakby kamień spadł mi z serca. Było to takie definitywne potwierdzenie, że to już koniec walki z kontuzją i jestem w 100% gotowy, żeby pomóc drużynie - mówił Czyżycki, który pierwszą bramkę po powrocie trafił w wygranym 46:37 meczu z Tytanami Wejherowo.
Przez długie miesiące absencji zawodnik nie odciął się od drużyny - towarzyszył kolegom i wspierał ich z ławki. Nie ukrywa, że bywało ciężko. - Szczególnie trudno było w meczach, które nie układały się po naszej myśli, kiedy nie mogłem wejść na boisko i pomóc chłopakom - przyznaje.
Przed Grudziądzem mecz z SMS ZPRP Kwidzyn - w niedzielę 27 września o 17:00 w Grudziądzu. Dla Czyżyckiego to spotkanie szczególne, bo spędził w tym klubie cztery lata. O tym, dlaczego Kwidzyn jest trudnym rywalem, mówi bez ogródek: - To młody zespół, który biega ze wszystkiego i zawsze gra do końca. - W jakimś stopniu będzie to szczególne spotkanie. Sentyment do tej drużyny jednak pozostaje. MKS Grudziądz wchodzi w to starcie po dwóch wygranych na inaugurację I ligi - z Czerskiem (38:27) oraz z Tytanami Wejherowo (46:37).
Źródło: profil klubu na Facebooku





