Matematyka awansu zmusza do odważnej gry
Dodatkową wagę środowemu meczowi nadaje format rozgrywek. Do rundy głównej z każdej grupy awansują po dwie drużyny, a zespoły zabierają ze sobą punkty zdobyte w bezpośrednich starciach z drugim zespołem, który awansuje z grupy. W praktyce oznacza to, że ewentualna wygrana Industrii przyniesie dwa cenne punkty na start rundy głównej. Jeśli natomiast Magdeburg znów okaże się lepszy, będzie miał ich już cztery.
Gospodarz wyjątkowo trudny do pokonania we własnej hali
Zadanie Industrii jest o tyle skomplikowane, że Magdeburg nie przegrał u siebie od 5 marca, kiedy uległ FC Barcelonie 29:36. Od tamtej pory w GETEC Arenie padły ofiarą m.in. THW Kiel i Füchse Berlin.
Drugi trener Industrii Kamil Siedlarz nie ukrywa, jak wiele stawką jest to spotkanie: - Ktoś mógłby powiedzieć, że nie mamy nic do stracenia. Jednak znamy nową formułę Ligi Mistrzów i wiemy, że zespoły, które awansują do rundy głównej, zabiorą punkty z fazy grupowej.
Analiza słabości z pierwszego meczu
Porównanie statystyk obu drużyn z pierwszego spotkania jednoznacznie wskazuje, gdzie leży problem kielczan. Obydwa zespoły oddały po 48 rzutów, obie strony zanotowały po trzy straty i faule w ataku, jednak Magdeburg był wyraźnie celniejszy - jego skuteczność wyniosła 73 procent wobec 62 procent Industrii. Niemieccy bramkarze obronili 12 rzutów, podczas gdy kieleccy - jedynie siedem.
Kluczową rolę po stronie Magdeburga odegrało trio: Gisli Kristjansson, Omar Ingi Magnusson i Felix Claar, którzy wspólnie zdobyli aż 29 bramek. Co znamienne, po przerwie cała 19-bramkowa zdobycz Magdeburga wyszła właśnie spod ich rąk.
Michał Olejniczak wskazał na konkretne obszary do naprawy: - Bardziej szczelna obrona pozwoli nam uniknąć penetracji jeden na jeden w sektorze centralnym, do tego musimy odcinać rozgrywających od podań. W pierwszym meczu przegraliśmy dużo pojedynków jeden na jeden i to był nasz problem. Chcemy go zażegnać.
Historyczny precedens daje nadzieję
Industria ma jednak dowód na to, że wygrać w Magdeburgu jest możliwe. Dwa lata temu kielczanie wyjechali stamtąd ze zwycięstwem 27:26 - tym bardziej imponującym, że do Niemiec pojechali zaledwie w dwunastoosobowym składzie.
Źródło: sportowefakty.wp.pl





