Mimo że Füchse Berlin od lat zaliczają się do czołowych drużyn w Niemczech i Europie, Hanning otwarcie przyznał, że klub nie dysponuje największymi budżetami w lidze.
„Pod względem finansowym jesteśmy w górnej tercji, ale nie na samym szczycie. Pięć lub sześć zespołów ma większy budżet od nas" - powiedział 58-latek na przedsezonowej konferencji prasowej.
Hanning wyjaśnił, że Füchse Berlin utrzymują konkurencyjność dzięki oszczędnej strukturze administracyjnej i szerokiemu zaangażowaniu wolontariuszy, przeznaczając zaoszczędzone środki na szkolenie młodzieży.
„Wiele pracy wykonujemy społecznie, mamy bardzo małe biuro. Wolimy wydawać pieniądze na rozwój młodych zawodników. Bez tego modelu szkolenia nie mielibyśmy żadnych szans" - podkreślił szef berlińskiego klubu.
Dyrektor zaznaczył, że pozyskanie takich graczy jak Mathias Gidsel, Simon Pytlick czy Dika Mem wiąże się z ogromnymi kosztami, na które nie każdy klub może sobie pozwolić. Dlatego Füchse Berlin konsekwentnie inwestują we własną akademię i wprowadzają wychowanków do pierwszego zespołu.
Jako przykłady sukcesów tego modelu Hanning wymienił:
- Matthesa Langhoffa
- Tima Freihöfera
- Nilsa Lichtleina
„Bez tego modelu nie mielibyśmy żadnych szans na rywalizację na najwyższym poziomie" - podsumował Hanning.
Źródło: handball-planet.com





