Hamburg szybko na prowadzeniu, ale gość się nie poddał
Hamburczycy weszli w mecz znakomicie. Agresywna obrona i szybkie kontrataki błyskawicznie przyniosły prowadzenie 8:4, a Göppingen gubiło się w ataku, popełniając błędy techniczne i nie mogąc znaleźć drogi do bramki. Trener Ben Matschke zdecydował się na przerwę na żądanie już przy tej stracie - i była to decyzja, która odmieniła bieg spotkania.
Göppingen wróciło na parkiet bardziej zdyscyplinowane w obronie i spokojniejsze w rozgrywaniu. Gole padały regularnie - i w 28. minucie Göppingen wyrównało po raz pierwszy. Mimo to Hamburg schodził do szatni z minimalną przewagą 16:15, a do kłopotów gości dołożyła się jeszcze kontuzja Olego Preglera, który musiał opuścić boisko już w pierwszej połowie.
Druga połowa należała do gości
Po przerwie gra się odwróciła. Göppingen po raz pierwszy wyszło na prowadzenie i konsekwentnie budowało przewagę - w pewnym momencie wynosiła ona aż pięć bramek (22:27). Hamburg wyraźnie odczuł wówczas nieobecność rozgrywającego Moritza Sautera, a w grze drużyny zabrakło rytmu i porządku.
Hamburczycy jednak nie złożyli broni. Oś ataku oparta na Eliasie Koflerze, Martinie Hovdzie i Nicolaju Jørgensenie oraz kolejne obrony Robina Paulsena Hauga sprawiły, że HCH systematycznie odrabiał straty i w końcówce znalazł się już tylko jedną bramką z tyłu. W ostatniej minucie Noah Beyer miał szansę na wyrównanie, lecz jego rzut odbił się od słupka - a właściwie zatrzymał go znakomitą reakcją bramkarz Kristian Sæverås. Wynik 31:32 dla Göppingen pozostał do końca.
Efektywność w ataku kluczem do sukcesu
Göppingen wygrało przede wszystkim dzięki skuteczności - drużyna rzucała z 68-procentową celnością, doskonale kombinując w ataku pozycyjnym i wykorzystując lukę za plecami hamburskiej defensywy. Najlepszy na boisku był Erik Persson, który zdobył osiem bramek przy zaledwie jednej niecelnej próbie i nie popełnił żadnego błędu technicznego. Sześć goli dorzucił Elias Newel, a i on był stałym motorem napędowym gry Göppingen.
Po stronie Hamburga po siedem bramek zdobyli Noah Beyer i Martin Hovde. Kapitan Elias Kofler spędził na boisku 52 minuty, zaliczył cztery trafienia i sześć asyst, jednak po meczu nie ukrywał rozczarowania: „To te słynne drobiazgi. Może o jedną bramkę za dużo zmarnowanych, może jeden błąd za dużo z tyłu. Jestem mega zawiedziony."
Persson z kolei podkreślił zimną krew swojej drużyny: „To były naprawdę małe, małe rzeczy, które dziś przesądziły o wyniku. Na początku drugiej połowy byliśmy trochę spokojniejsi." Dodał też, że całą drużynę motywowała kontuzja Preglera: „Chcieliśmy wygrać ten mecz dla niego - i to zrobiliśmy."
Tabela i co dalej
Wynik ma ogromne znaczenie dla układu w tabeli. Göppingen awansowało z 13. na 9. miejsce z bilansem 4:4 punktów. Hamburg natomiast, po trzeciej porażce w czwartym meczu, pozostaje na 17. pozycji z zaledwie 1:7 punktami.
Oba zespoły szybko wracają do rywalizacji. Göppingen już w czwartek, 17 września, podejmie u siebie Rhein-Neckar Löwen, natomiast Hamburg w niedzielę, 20 września, zmierzy się na wyjeździe z SG Flensburg-Handewitt.
Statystyki meczu
Handball Club Hamburg - FRISCH AUF! Göppingen 31:32 (16:15)
- Handball Club Hamburg: Haug (9 obron), Nowottny; Beyer 7/2, Hovde 7, Kofler 4, Andersen 4/2, Jørgensen 3/1, Gadza 2, Axmann 2, Norlyk 1, Schmidt 1, Daling, Unbehaun, Geenen, Olafsson, Hadzic
- FRISCH AUF! Göppingen: Sæverås (5 obron), Buchele (2 obrony); Persson 8, Newel 6, Velde 4/1, Lastro 4, Neudeck 3, Klöve 2, Sunnefeldt 1, Pregler 1, Beneke 1, Hanne 1, Schiller 1/1, Goßner, Brodbeck, Aström
- Najlepsi zawodnicy: Elias Kofler (HPI 92) / Erik Persson (HPI 92)
- Kary dwuminutowe: Hamburg 2, Göppingen 3
Źródło: opel-hbl.de





