Niemcy przyjechali do Belgradu i od razu pokazali, kto tu rządzi. Füchse Berlin rozgromiło Partizan 44:33, nie pozostawiając żadnych złudzeń co do różnicy poziomów między tymi drużynami. Podopieczni Nikolaja Krikaua kontrolowali grę przez całe 60 minut i ani przez chwilę nie pozwolili gospodarzom zagrozić swojej dominacji.
Krótki błysk nadziei, potem jednostronna dominacja
Przez chwilę wyglądało na to, że Raul Gonzalez znalazł sposób, by utrzymać Partizan w grze. W 10. minucie Siergiej Iwanow wyprowadził czarno-białych na prowadzenie 4:3 i nastroje na trybunach były bojowe. Jednak Berlin szybko rozwiał złudzenia - seria 6:0 uciszyła rozentuzjazmowaną publiczność i w zasadzie zakończyła sportową rywalizację jeszcze przed przerwą.
Mathias Gidsel i Lasse Grøndahl nadawali ton błyskawicznym, precyzyjnym kontratakom. Do szatni ekipy schodziły przy wyniku 23:15 dla gości - i był to już wyrok.
Druga połowa to już tylko formalność
Po przerwie obaj trenerzy spokojnie rotowali składami, dając szansę rezerwowym. W 46. minucie hiszpański lewoskrzydłowy Ariño ustanowił wynik 35:21, co oznaczało aż 14-bramkową przewagę Berlina. Finał to 44:33 - rozmiar porażki mówi sam za siebie.
Statystyki meczu
Partizan Belgrad: Trnavac (6 obron), Cordalija (3 obrony); Crnoglavac 7, Kuleš 6, Wagner 6, Lumbroso 5, Mićić 3, Damjanović 3, Iwanow 1, Papović 1, Anđelković 1, Sánchez-Migallón, Šotić, Mirković, Abutović, Sijan.
Füchse Berlin: Palicka (13 obron), Ludwig; Gidsel 9, Grøndahl 8, Prantner 7, Ariño 5, Marsenić 5, Langhoff 2, Zaepfel 2, Kusche 2, Darj 1, Pichiri 2, Simak, Freihöfer, av Teigum.
Berlin w innej lidze
Füchse Berlin to jedna z najlepszych drużyn w Europie i ten mecz doskonale to potwierdził. Trzynaście obron Joakima Palicki w bramce gości sprawiło, że Partizan praktycznie nie miał szans na zbliżenie się do rywala. Belgrad po latach przerwy znów gościł europejską elitę - i przekonał się boleśnie, jak wielka przepaść dzieli go od ścisłej czołówki kontynentu.
Źródło: balkan-handball.com





