Mimo że turniej bywa niekiedy krytykowany jako impreza pokazowa, władze Füchse Berlin nie mają zamiaru umniejszać jego rangi. Dyrektor generalny klubu Bob Hanning w rozmowie z telewizją rbb uciął wszelkie spekulacje jednym zdaniem:
„Puchar Świata ma maksymalną wartość dla wszystkich uczestników” - oznajmił Hanning, nie pozostawiając miejsca na wątpliwości.
Krickau wchodzi do walki z dziurawym składem
Berlińczycy, którzy triumfowali w tej imprezie w latach 2015 i 2016, stają do rywalizacji w wyjątkowo trudnych okolicznościach. Trener Nicolej Krickau musi radzić sobie bez kilku kluczowych zawodników. Do długotrwale kontuzjowanych Nilsa Lichtleina i Fabiana Wiedego dołączył właśnie szwedzki weteran, bramkarz Andreas Palicka, który nabawił się urazu ręki.
Hanning nie ukrywa, że w obliczu rywalizacji z takimi gigantami jak FC Barcelona czy Veszprém HC, klub musi patrzeć na swoje szanse realistycznie:
„To ogromny cel i oczywiście wiąże się z prestiżem. Ale absolutnie nie jesteśmy faworytami do tytułu. W tym roku jesteśmy tylko outsiderami. Mimo wszystko chcemy tym razem sprawić Veszprémowi znacznie więcej kłopotów i mieć szansę na powtórkę finału Ligi Mistrzów z Barceloną” - powiedział dyrektor berlińskiego klubu.
Pierwsza przeszkoda: Veszprém i Burgan SC
Format turnieju zakłada dwie grupy czterozespołowe, z których tylko zwycięzcy awansują bezpośrednio do finału. Droga Füchse Berlin przez grupę wiedzie przez Veszprém HC - a to wyjątkowo trudny orzech do zgryzienia, skoro zaledwie tydzień temu Niemcy przegrali z tym rywalem w Lidze Mistrzów aż 29:35.
Pierwszy mecz berlińczyków zaplanowano na piątek, 25 września o godzinie 19:45 - przeciwnikiem będzie Burgan SC z Kuwejtu.
Źródło: hbold.dk





