Inny rytm dnia, inne życie
Jedną z pierwszych rzeczy, które Bjerre musiał zaakceptować po przyjeździe do Płocka, był zupełnie inny plan treningowy niż ten, do którego przyzwyczaił się w Danii. Tam w dni bez meczu trening odbywał się zwykle między godziną 8 a 15. W Wiśle pierwsza sesja zaczyna się często dopiero o 10:30 lub 11:00, trwa około dwóch godzin, a po zabiegach i kilku godzinach przerwy czeka jeszcze wieczorny trening.
Z tego powodu do domu Bjerre wraca często dopiero około 20:30.
- Ogólnie na początku sporo czasu i energii kosztowało mnie tutaj znalezienie nowego rytmu dnia, który sprawdza się na co dzień i w którym mogę wdrożyć jak najwięcej własnych rutyn (tłum. red.) - mówi Bjerre portalowi HBOLD.
W Danii szedł spać niemal zawsze około 21:30, w Polsce musiał przesunąć tę porę. Nie chodzi jednak tylko o nowe godziny treningów - od lat opiera się na rutynach, które pomagają mu zachować odpowiedni poziom energii.
- Mam mnóstwo rzeczy, które robię każdego dnia od lat i o których wiem, że działają. Dzięki nim czuję się dobrze - zarówno fizycznie, jak i mentalnie (tłum. red.) - tłumaczy skrzydłowy.
Dziewiętnastu graczy, dziewięć narodowości
W kadrze Wisły Płock jest 19 zawodników z dziewięciu różnych krajów, a tylko pięciu z nich to Polacy. Dlatego komunikacja w drużynie odbywa się po angielsku.
Bjerre przyznaje jednak, że integracja przebiegła łatwiej, niż się spodziewał.
- Większość spraw związanych z wdrożeniem się do klubu i drużyny poszła zaskakująco łatwo. Mamy naprawdę świetną chemię i silną więź wewnątrz zespołu (tłum. red.) - podkreśla Duńczyk.
Polska jak Dania? Prawie
Pozytywne doświadczenia przyniosło też życie poza boiskiem. Bjerre zauważa, że wiele codziennych spraw - zakupy, targi i sklepy - przypomina mu Danię.
Wyzwaniem są natomiast kwestie czysto sportowe. Rywale w LOTTO Superlidze to dla niego praktycznie nieznane drużyny, co wymaga dodatkowego przygotowania i analizy przed każdym meczem. Do tego dochodzą rozgrywki europejskie z wyjazdami za granicę oraz długie podróże na mecze wyjazdowe w Polsce, gdzie odległości między miastami są znacznie większe niż w Danii.
Po polsku od przyszłego tygodnia
Od przyszłego tygodnia razem z kilkoma kolegami z drużyny Bjerre zaczyna lekcje języka polskiego.
- Naprawdę cieszę się tutejszym życiem i każdego dnia uczę się czegoś nowego. Angażuję się w to w stu procentach (tłum. red.) - zapewnia zawodnik.
Nie ma też wątpliwości co do słuszności swojej decyzji:
- Ani przez chwilę nie żałowałem tego wyboru. Już teraz czuję, że rozwijam się nie tylko jako piłkarz ręczny, ale też jako człowiek (tłum. red.) - mówi Frederik Bjerre.
Źródło: hbold.dk





