Cudzoziemcy blokują drogę Francuzom
W sezonie 2025/2026 aż 43% zawodników Starligue - czyli 120 z 267 piłkarzy grających w 16 klubach najwyższej ligi - to obcokrajowcy. Hiszpanie, Duńczycy, Norwegowie, Szwedzi, Portugalczycy, Serbowie, Argentyńczycy i Brazylijczycy tworzą prawdziwy tygiel narodowości. Dla jednych to dowód na atrakcyjność ligi, dla innych - poważna przeszkoda dla rozwoju rodzimych talentów.
Młodzi Francuzi, którzy właśnie opuszczają akademie szkoleniowe, najczęściej lądują w drugiej lidze (Proligue) lub niższych rozgrywkach federalnych - jak Nationale 1 (Paryż, Tremblay, Saran) czy Nationale 2 (Limoges, Cesson, Dunkerque). W Starligue pojawiają się rzadko i zazwyczaj tylko wtedy, gdy w kadrze pojawia się kontuzja.
Liczby mówią same za siebie: w ciągu zaledwie pięciu lat liczba profesjonalnych kontraktów podpisywanych przez wychowanków akademii w pierwszej lidze spadła z 17 do zaledwie 5. W tym samym czasie kontrakty w drugiej lidze wzrosły z 10 do 17, choć liczba szkolonych zawodników również się zwiększyła - z 60 w 2021 roku do 67 w 2025.
„Starligue stała się bardziej wymagająca i konkurencyjna. Dochodzi do tego udział wielu klubów w europejskich rozgrywkach - Lidze Mistrzów i Lidze Europejskiej - co dodatkowo ogranicza szanse młodych. Zawodnicy są też profesjonalistami coraz dłużej, co jeszcze bardziej zamyka drzwi przed młodzieżą.” - Jacky Bertholet, dyrektor ds. szkolenia męskiego FFHB
Jeszcze bardziej niepokojący jest los zawodników rok po podpisaniu pierwszego kontraktu. W 2021 roku spośród 60 wychowanków aż 36 nadal miało profesjonalny kontrakt po roku - w 2025 było ich już tylko 28. Tych, którzy po roku zostawali bez kontraktu, przybyło z 24 do 39. Nieliczne wyjątki - jak Wallem Konrad Peleka w PSG, Eliott Desblancs i Mouhamadou Sidibé w PAUC, Téo Jarry w Fenixie czy Emilien Peyronnet w Chambéry - tylko potwierdzają smutną regułę.
System szkolenia wymaga gruntownej rewizji
Słabe wyniki młodzieżowych reprezentacji - zarówno męskiej, jak i żeńskiej - skłaniają federację do poważnych pytań o skuteczność całego systemu. Jacky Bertholet przyznaje wprost, że FFHB jest dziś „w fazie głębokiej refleksji”: czy metody wykrywania talentów są nadal aktualne? Czy struktura szkolenia odpowiada potrzebom przyszłości? Czy treningi są odpowiednio zindywidualizowane dla najlepszych?
Na razie federacja nie planuje rewolucji - chce natomiast zidentyfikować, co działa, a co wymaga zmiany, i to we wszystkich obszarach, włącznie z przygotowaniem mentalnym zawodników. Konkretne propozycje są dopiero na etapie wstępnych analiz.
W tyle za Danią, Norwegią i Hiszpanią
Porównując wyniki młodzieżowych drużyn z czołowymi europejskimi szkoleniówkami - duńską, norweską czy hiszpańską - Francja wyraźnie odbiega od czołówki. Bertholet nie zaprzecza temu opóźnieniu, ale jednocześnie przestrzega przed zbyt pochopnymi wnioskami:
„To zupełnie inny kontekst - inna historia, inna gęstość szkolenia, inna struktura, inne szkoły. Francja wyróżnia się wielością podejść - kultura południa kraju jest inna niż północy, terytoria zamorskie różnią się od Île-de-France. Nie możemy po prostu kopiować modelu duńskiego. Musimy patrzeć, co mamy, na czym możemy budować przewagę.”
Dziesięć chudych lat - to realne zagrożenie?
Sylvain Nouet, były asystent Claude'a Onesty, napisał na łamach „Ouest-France”, że francuską reprezentację czeka dekada słabszych wyników. Porównał obecną sytuację do statku, który z pełną prędkością płynął latami, a teraz, gdy wyłączono silniki, powoli wytraca pęd - i wkrótce może się całkowicie zatrzymać.
Bertholet nie bagatelizuje tego ostrzeżenia:
„To zagrożenie zmusza nas do myślenia. Można bać się nadchodzących dziesięciu lat. Ale bardziej niż wyniki martwi mnie brak wyłaniających się młodych talentów w wieku 21-24 lat. Tych zawodników po prostu nie mamy. Tak, następna dekada może być trudna - dlatego musimy jak najszybciej zbudować system, który będzie wyłaniał dominujących młodych graczy.”
Dostęp do zawodowej elity staje się coraz bardziej zamknięty, a przyszłość francuskiej piłki ręcznej zależy od tego, czy federacja zdoła na czas przeprowadzić reformę systemu szkolenia. Zmiany są nieuchronne - pytanie tylko, czy przyjdą wystarczająco szybko.
Źródło: handnews.fr





