Letnie przenosiny z Rhein-Neckar Löwen do beniaminka Bundesligi - SG BBM Bietigheim - okazały się strzałem w dziesiątkę. Mathias Larson już w pierwszym meczu sezonu udowodnił, że jest kluczową postacią nowej drużyny, zdobywając dziewięć bramek w wygranej 35:33 z HSG Wetzlar, w której po drugiej stronie boiska stał jego rodak Nikolaj Læsø.
Idealny start w nowych barwach
Po meczu Larson nie krył zadowolenia, rozmawiając z serwisem Dyn. - Mój początek w Bietigheim był naprawdę, naprawdę dobry, przede wszystkim jeśli chodzi o odpowiedzialność z piłką i szybkie wdrożenie się w grę zespołu. Piłka ręczna sprawia ogromną frajdę, kiedy wszystko tak działa - powiedział Duńczyk.
Larson podkreślił, że drużyna przez pełne sześćdziesiąt minut walczyła dokładnie tak, jak tego oczekiwała. - W pierwszym meczu sezonu nigdy nie wiesz do końca, czego się spodziewać. Ale daliśmy z siebie wszystko i zagraliśmy tak, jak chcemy prezentować się jako zespół. Wszystko naprawdę super zadziałało - zaznaczył.
Odpowiedzialność, której szukał
Rozgrywający opuścił Rhein-Neckar Löwen po zaledwie jednym sezonie właśnie dlatego, że szukał miejsca, gdzie będzie mógł odgrywać centralną rolę. W Bietigheim dostał to natychmiast. - Zwłaszcza jeśli chodzi o odpowiedzialność z piłką - to właśnie tego szukałem - przyznał wprost.
Na horyzoncie THW Kiel
Euforię po udanym debiucie studzi jednak perspektywa kolejnego rywala. W następnej kolejce Bietigheim zmierzy się z THW Kiel - jednym z największych klubów w historii europejskiej piłki ręcznej. Co więcej, w szeregach beniaminka pojawił się niedawno Lukas Wucherpfennig, który ma za sobą właśnie epizod w Kielu - starcie z byłym klubem będzie dla niego szczególne.
Larson patrzy jednak na sytuację spokojnie. - Kiel to oczywiście zupełnie inny rywal, ale najpierw cieszymy się, że jako beniaminek zdobyliśmy dwa punkty w Bundeslidze. Lepiej zacząć po prostu nie mogliśmy - powiedział Duńczyk.
Źródło: hbold.dk





