Nowy sezon, nowe rozdanie
Hugo Descat nie ma wątpliwości - historia nie powinna rzutować na to, co wydarzy się na parkiecie. Francuz, który znakomicie wszedł w bieżący sezon, między innymi zdobywając 12 bramek w meczu z Dabas, wyraźnie dystansuje się od rewanżowej narracji.
„Rewanż? Nie, to nie działa w ten sposób. Oba zespoły są inne niż rok temu. Każdy sezon jest inny, każdy mecz jest inny. Tu nie ma żadnego rewanżu - to zupełnie nowy sezon" - podkreśla skrzydłowy Veszprému.
Ogromny szacunek dla berlińczyków
Descat nie zamierza jednak lekceważyć rywali z Berlina. Wręcz przeciwnie - chwali ich z pełnym przekonaniem:
„To bardzo konkretny, silny zespół. Przez ostatnie trzy lata grają na naprawdę wysokim poziomie i świetnie się rozumieją na boisku. Skład praktycznie się nie zmienił, więc nadal stanowią zgraną całość. Jestem przekonany, że ten sezon znowu będzie dla nich udany. Traktuję ich jako niezwykle trudnego przeciwnika."
Nowa rywalizacja na lewym skrzydle
Po odejściu Islandczyka Bjarkiego Mára Elíssona, Descat ma nowego rywala do miejsca w składzie. Młody węgierski talent Máté Gáncs-Pető coraz śmielej upomina się o swoje.
„Sytuacja jest podobna do tej z poprzedniego sezonu, kiedy rywalizowałem o grę z Bjarkim Márem Elíssonem - świetnym zawodnikiem. Teraz jest podobnie z Máté Gáncs-Pető. Jest młody, ale już bardzo dobry. Dla Veszprému posiadanie dwóch mocnych skrzydłowych to wyłącznie atut" - mówi Francuz.
Veszprém w dobrej formie przed meczem
Do berlińskiego hitu Veszprém przystępuje po przekonującym zwycięstwie nad Porto 36:28. W tamtym spotkaniu właśnie Descat i Gáncs-Pető wspólnie zdobyli 12 bramek, co dobrze rokuje na nadchodzące starcie.
Warto przypomnieć, że oba kluby stoczyły dramatyczne boje już w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów. W pierwszym meczu ćwierćfinałowym Veszprém odwrócił losy spotkania, wygrywając 35:34 po tym, jak przez długi czas groziła mu porażka.
Źródło: hbold.dk





