Piątkowe popołudnie w czeskim Chebie nie przyniosło powodów do radości polskim szczypiornistkom. Podopieczne Arne Senstada musiały uznać wyższość gospodyń turnieju, ulegając im różnicą dwóch bramek. To była lekcja pokory dla zespołu, który wciąż szuka optymalnej formy przed najważniejszymi wyzwaniami sezonu.
Problemy w ataku przez cały mecz
Głównym problemem Biało-Czerwonych była bezradność w ofensywie. Aleksandra Rosiak, która tym razem zapisała na swoim koncie tylko jedną bramkę, nie ukrywała rozczarowania po końcowym gwizdku.
"To na pewno nie był nasz dzień. Mecz w naszym wykonaniu po prostu nie wypalił. Potrzebujemy dokładnej analizy, wyciągnięcia wniosków i szybkiego odstawienia tego spotkania na bok" - oceniała rozgrywająca kadry. "Największe kłopoty sprawił nam atak. Zbyt rzadko atakowałyśmy bramkę przeciwniczek, za często grałyśmy w poprzek. Każda z nas musi więcej dać z siebie i uwierzyć w swoje możliwości" - dodała.
Premierowe trafienie młodej gwiazdy
W tym trudnym spotkaniu jasnym punktem okazał się debiut Zuzanny Zimnickiej. Jeszcze niedawno liderka młodzieżowej kadry podczas mistrzostw świata U-20 otrzymała od norweskiego szkoleniowca szansę na pierwszy występ w dorosłej reprezentacji - i wykorzystała ją, zdobywając dwie bramki.
"Na starcie poczułam lekki stres, ale z każdą kolejną akcją schodził on na dalszy plan. Pierwsza bramka w seniorskiej kadrze? To było niesamowite uczucie" - przyznała 19-latka. "Gra z orzełkiem na piersi napawa mnie ogromną dumą, choć wiem, że popełniłam błędy i nerwy dały o sobie znać. Przede mną jeszcze mnóstwo pracy" - dodała szczerze.
Spóźniony zryw nie wystarczył
Zimnicka zwróciła też uwagę na ogólny obraz gry zespołu. "Błędów było naprawdę sporo, szczególnie w ataku od pierwszych minut. Dopiero w końcówce, ostatnie kwadrans spotkania, zaczęłyśmy prezentować się lepiej, ale było już za późno na odrobienie strat" - analizowała młoda rozgrywająca.
Rzeczywiście, gdy Polki wreszcie ruszyły do odrabiania strat, zegar nieubłaganie odmierzał ostatnie minuty. Czechom udało się utrzymać korzystny wynik i cieszyć z kolejnego zwycięstwa przed własną publicznością.
Norwegia B następnym rywalem
Kadra Senstada nie ma czasu na rozpamiętywanie porażki. Już w niedzielę o godzinie 13:00 Polki zmierzą się z drugą reprezentacją Norwegii w ostatnim meczu turnieju w Chebie. To będzie zupełnie inne wyzwanie.
"Norwegia to mocny i szybki zespół. Musimy naprawić wszystko, co dzisiaj zawiodło, żeby za dwa dni zaprezentować się w zupełnie innym świetle i rozegrać kompletnie inne spotkanie" - zapowiedziała Rosiak.
Niedzielny mecz będzie dostępny na żywo na platformie hazena.tv, oficjalnym kanale Czeskiej Federacji Piłki Ręcznej. Czy Biało-Czerwone wykorzystają wnioski z porażki z Czechami i zaprezentują się lepiej przeciwko Skandynawkom? Przekonamy się już za dwa dni.
Źródło: zprp.pl





