Przed meczem zawodnicy z Ostrowa zapowiadali walkę i obiecywali, że nie będą łatwym kąskiem dla faworyzowanej Wisły. Swoje deklaracje zamienili w czyny - choć w 3mk Arenie nie doszło do sensacji, gospodarze zaprezentowali się znacznie lepiej niż tydzień wcześniej w starciu z Gwardią Opole.
Skrzydłowa dominacja od pierwszej minuty
Ekipa z Płocka przybyła do Ostrowa w atmosferze lekkiego niedosytu po porażce z Nantes w inauguracyjnym spotkaniu fazy grupowej Ligi Mistrzów. Od początku meczu kluczem do sukcesu gości okazała się gra na skrzydłach. Frederik Bjerre prezentował się fenomenalnie - Duńczyk do przerwy trafiał ze stuprocentową skutecznością, notując na koncie osiem trafień. U jego boku równie skutecznie poczynał sobie Michał Daszek.
Podopieczni trenera ostrowskiej drużyny postawili na rozegranie przez obrotowych i w drugiej połowie meczu zdołali poprawić grę w defensywie. Mimo to pierwsza odsłona zakończyła się prowadzeniem Wisły 22:17.
Kontuzja gospodarza i odpowiedź Płocka
Po zmianie stron sytuacja gospodarzy skomplikowała się jeszcze bardziej. Patryk Krok nie pojawił się już na parkiecie po przerwie z powodu urazu doznanego w końcówce pierwszej części gry. Wisła kontrolowała przebieg wydarzeń, choć Ostrovia momentami zbliżała się na dystans jednej bramki.
W tej fazie meczu na uwagę zasłużył golkiper gospodarzy Diogo Valerio, który w drugiej połowie zdołał w końcu zatrzymać kilka prób rywali. Portugalczyk w pierwszych trzydziestu minutach nie obronił ani jednego rzutu przy dwunastu próbach gości.
Defensywa przesądziła o wyniku
Decydujące momenty nadeszły na kwadrans przed końcową syreną. Płocczanie zaczęli grać zdecydowanie ostrzej w obronie - świetnie spisywali się Oriol Rey oraz Zoltan Szita, budując nie do przejścia mur w centrum formacji defensywnej. Zmusiło to rywali do poszukiwania rozwiązań z zewnątrz, co wykorzystali między innymi Dawid Frankowski oraz Przemysław Urbaniak.
W pewnym momencie różnica wzrosła nawet do ośmiu bramek (33:25), po czym Michał Daszek ponownie wpisał się na listę strzelców. Duet skrzydłowych płockiej ekipy zgromadził ostatecznie ponad połowę wszystkich trafień swojego zespołu.
Dramatyczna końcówka bez happy endu
Gospodarze nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa i w samej końcówce zdołali przyprawić wicemistrzów Polski o dreszcze. Dwie minuty przed zakończeniem spotkania Przemysław Urbaniak miał szansę zmniejszyć stratę do dwóch goli, lecz w sytuacji sam na sam jego rzut obronił Mirko Alilović. Ten moment przesądził o ostatecznym wyniku.
ORLEN Wisła Płock triumfowała 37:32, a tytuł MVP pojedynku przypadł Frederikowi Bjerre. Dla Ostrovii to już druga porażka w trwającym sezonie LOTTO Superligi. W kolejnej kolejce zespół z Ostrowa Wielkopolskiego zmierzy się na wyjeździe z Kalisz Sportem.
Źródło: orlen-superliga.pl





