Z Rumunii do szwabskiej wsi - i żadnych żalów
Cupara to bramkarz o imponującym doświadczeniu - grał w Ademar León, Kielcach, Veszprémie i Bukareszcie. Jednak po dwóch sezonach w środowiskach nastawionych wyłącznie na wygrywanie, postanowił poszukać czegoś innego. Trafił do Balingen - klubu, który właśnie awansował z drugiej do pierwszej Bundesligi.
- Bundesliga mówi sama za siebie. Szczerze mówiąc, przez lata trochę jej unikałem, bo słyszałem, że nie ma czasu wolnego, że jest mnóstwo trudnych wyjazdów i że przez cały sezon człowiek praktycznie nie może złapać oddechu. To wszystko prawda, ale teraz żałuję, że nie przyszedłem tu wcześniej - mówi Cupara.
Pomysł na transfer wyszedł od Nikoli Marinovicia. Już w styczniu, podczas mistrzostw Europy, gdy Serbia grała z Austrią, obaj rozmawiali o ewentualnej wspólnej przyszłości. Warunek był jeden - awans Balingen do Bundesligi. Kiedy klub to osiągnął, Marinović zadzwonił i sprawa była szybko dopięta.
Spokój w Rosswangen - 800 mieszkańców i żadnych syren
Cupara wraz z żoną i synem zamieszkał w Rosswangen - małej wiosce oddalonej o kilka minut od Balingen, liczącej zaledwie około 800 mieszkańców.
- Przez trzy miesiące nie słyszałem ani jednej syreny karetki ani policyjnego radiowozu. Wcześniej mieszkaliśmy w Bukareszcie, a kiedy wracaliśmy do Serbii, to okolice Belgradu i Pančeva - wszędzie tłok, hałas, pośpiech. Tutaj wreszcie się zatrzymaliśmy - opowiada bramkarz.
Ta zmiana tempa życia przełożyła się bezpośrednio na jego nastawienie do sportu. Serbski reprezentant przyznaje, że na każdy trening i każdy mecz idzie teraz z uśmiechem.
Dość wygrywania z „zamkniętymi oczami”
Cupara nie ukrywa, że granie w czołowych klubach kontynentu miało swoją ciemną stronę. W Veszprémie potrafili przegrać zaledwie cztery lub pięć razy w całym sezonie. Presja była ogromna, ale tak samo rutyna - wchodził na halę wiedząc, że mecz i tak zostanie wygrany.
- Nie ważne, czy miałem pięć, piętnaście czy dwadzieścia obron - drużyna i tak wygrywała. Takie mecze są paradoksalnie trudniejsze mentalnie niż te, w których musisz naprawdę walczyć. Ostatnie dwa sezony bardzo ciężko mi z tym było - przyznaje.
Balingen dało mu coś innego - chłopaków, którzy przychodzą na treningi z głodem rywalizacji, chęcią nauki i ambicją. Mimo że główny cel drużyny to utrzymanie się w Bundeslidze, Cupara ostatecznie to zaakceptował.
- Mnie samemu nie było łatwo zaakceptować taki cel, bo przez poprzednie lata byłem przyzwyczajony do zupełnie innych ambicji. Ale go zaakceptowałem i teraz jest to mój pierwszy cel - mówi.
Bundesliga? Każda ekipa ma topowego bramkarza
Jako golkiper Cupara ma szczególną perspektywę - widzi jakość rywali na swojej pozycji jak nikt inny. I nie kryje podziwu.
- Dosłownie każda drużyna ma dobrego bramkarza. Christopher Rudeck w Bergischer HC, świetny duet w Hannoverze, doskonali golkiperzy w Magdeburgu i Kiel, Andreas Wolff... To jest coś niesamowitego, taka koncentracja jakości na jednym miejscu. To też sprawia, że Bundesliga jest wyjątkowa.
Sam Cupara ma obok siebie doświadczonego partnera - Danila Rebmanna, bundesligowego weterana, który pomaga mu odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
Faworyt do tytułu? Magdeburg, ale Berlina nie przekreślam
Zapytany o wyścig o mistrzostwo, Cupara stawia przede wszystkim na SC Magdeburg - mimo zdarzających się drużynie wpadek. Dalej wymienia Kiel i Füchse Berlin, choć przy berlińczykach od razu zaznacza, że brak Dejana Milosavljeva i Lasse Anderssona będzie mocno odczuwalny.
Osobne miejsce w sercu serbskiego bramkarza zajmuje Flensburg.
- Już trzeci czy czwarty rok z rzędu patrzę na ich skład przed sezonem i myślę: no, teraz to naprawdę powalczą. I za każdym razem czegoś im brakuje. Lubię tę drużynę i kibicuję im, żeby w końcu zrobili ten krok do przodu - mówi Cupara.
Przyszłość w Bundeslidze - najchętniej w Balingen
32-latek nie ma wątpliwości, gdzie chce grać. Bundesliga stała się jego priorytetem i nie wyobraża sobie powrotu do środowiska, gdzie mecze wygrywa się „z automatu”.
- Gdybym dziś dostał ofertę z łatwiejszej ligi, musiałbym bardzo długo się zastanawiać. I jestem prawie pewien, że bym odmówił - deklaruje wprost.
Najchętniej zostałby właśnie w Balingen. Klub ma plany rozbudowy hali i zwiększenia budżetu, a współpraca z Marinoviciem układa się znakomicie. Do tego Cupara uczy się intensywnie niemieckiego - razem z żoną mają prywatną nauczycielkę - i traktuje to jako kolejne wyzwanie.
- Mam 32 lata i uczę się nowego języka. Wcześniej angielski, potem hiszpański, teraz niemiecki. To dobra gimnastyka dla mózgu. I cieszę się z tego - śmieje się bramkarz, który w reprezentacji Serbii zadebiutował na dużej imprezie na mistrzostwach Europy 2018 w Chorwacji.
Źródło: balkan-handball.com





