Zapomniane klauzule w kontraktach gwiazd
Przy okazji podpisywania kontraktów z kilkoma nowymi, zagranicznymi zawodniczkami klub popełnił poważny błąd administracyjny - w umowach zabrakło zapisu o pokryciu kosztów wynajmu mieszkań. Problem dotyczy m.in. Darii Dmitrievej, Tyry Axnér, Jenny Carlson oraz Pernille Brandenborg. W drużynie grają również duńskie reprezentantki - Anne Mette Hansen i Emma Friis.
Ponieważ dofinansowanie do czynszu nie zostało ujęte wprost w kontraktach, klub nie może formalnie wypłacać tych świadczeń. Co więcej, ten sam problem dotyczy rumuńskich zawodniczek spoza Bukaresztu, które również nie otrzymują należnych im dodatków mieszkaniowych.
Pracownicy dokładają z własnej kieszeni
Kłopoty finansowe wykraczają daleko poza sprawy kontraktowe. Według źródeł zbliżonych do klubu, biurokracja i przekraczanie budżetów sprawiają, że pracownicy, kierownicy działów i trenerzy regularnie muszą pokrywać z własnych pieniędzy koszty wyjazdów drużyny.
Zadłużenie wobec pracowników sięgnęło podobno setek tysięcy lei, a zwrot wydatków może trwać od dwóch do trzech miesięcy.
Dyrektor generalny bagatelizuje problem
Iulian Pîslaru, dyrektor generalny CSM Bukareszt, potwierdził w rozmowie z Gazeta Sporturilor, że takie sytuacje miały miejsce, jednak zdecydowanie odrzuca określenie "krytyczny poziom zadłużenia".
- Zdarzało się, że pracownicy płacili z własnej kieszeni, bo pierwotny kosztorys niektórych wyjazdów okazał się za niski. Takie wydatki są jednak zwracane w pierwszej kolejności. Sam też nieraz płaciłem w takich sytuacjach, gdy inni nie mieli środków. Według mojej wiedzy kwoty nie są duże i nie pozostają niezapłacone. Poza tym wszystkie wynagrodzenia są wypłacane terminowo - powiedział Pîslaru.
Kiedy dziennikarze Gazeta Sporturilor próbowali zapytać dyrektora generalnego o kwestię czynszów zawodniczek, ten był niedostępny i nie skomentował sprawy.
Problemy mimo budżetu na poziomie europejskich potęg
Sytuacja jest tym bardziej zaskakująca, że CSM Bukareszt dysponuje na rok 2026 budżetem wynoszącym około 70 milionów lei, co odpowiada ok. 13,3 miliona euro. To kwota, która plasuje klub wśród finansowo najsilniejszych podmiotów w europejskiej piłce ręcznej kobiet.
Mimo sportowych sukcesów - klub znakomicie radzi sobie w Lidze Mistrzów i w lidze rumuńskiej - za kulisami narasta niezadowolenie. Zarówno zawodniczki, jak i pracownicy administracyjni odczuwają konsekwencje chaosu organizacyjnego, który wyraźnie nie przystaje do ambicji i możliwości finansowych jednego z największych klubów w Europie.
Źródło: hbold.dk





