Jako dziewczynka Chebbah marzyła o tym, by grać jak „blondwłose Dunki", które dominowały na światowych parkietach. W jej otoczeniu nie było żadnej wybitnej zawodniczki, na której mogłaby się wzorować - wzrok kierowała więc daleko na północ. Gdy w końcu podjęła decyzję o wyjeździe, sama oznajmiła: „Dlaczego nie? Będę pierwszą kobietą, która jedzie do Europy".
Rekordy, tytuły i nagrody
Chebbah jest absolutną rekordzistką Tunezji - zarówno pod względem liczby rozegranych meczów, jak i strzelonych goli. Przed zakończeniem kariery reprezentacyjnej trzykrotnie zdobyła tytuł MVP Mistrzostw Afryki, dwukrotnie była wybierana najlepszą sportswomenką Tunezji we wszystkich dyscyplinach, a raz - najlepszą arabską sportsmenką.
Jej europejska kariera klubowa była równie imponująca. Zaczęła od Besançon we Francji, następnie przeniosła się do Danii, gdzie grała w Team Esbjerg. W obu ligach trafiła do najlepszej siódemki sezonu - we Francji w sezonie 2007/08, w Danii w 2009/10.
W 2010 roku dołączyła do Viborg HK - tuż po tym, jak klub zdobył dwa kolejne tytuły w EHF Champions League. Przez cztery sezony rywalizowała w tej elitarnej rozgrywce, zdobywając przy tym Puchar Zdobywców Pucharów oraz mistrzostwo i puchar Danii.
Po powrocie do Francji w 2014 roku, w barwach Nimes, została MVP ligi i najlepszą rozgrywającą sezonu, a także jego najskuteczniejszą strzelczynią - ten wyczyn powtórzyła w sezonie 2016/17.
Cofnięcie decyzji o zakończeniu kariery: „Nie mogłam odmówić"
Gdy zbliżała się do czterdziestki, Chebbah postanowiła zakończyć karierę. Plany pokrzyżował jednak telefon z Turcji - klub Kastamonu zapraszał ją do gry w EHF Champions League.
„Nie mogłam odmówić. Duński trener, świetnie zbudowana drużyna" - wspomina Chebbah. Wróciła więc na parkiet i w wieku 40 lat zdobyła 66 bramek w Champions League, zostając najskuteczniejszą strzelczynią Kastamonu w tych rozgrywkach. W jednym z meczów wsadziła przeciwko Team Esbjerg aż 12 goli - we własnej hali rywala. Z tureckim klubem sięgnęła też po mistrzostwo kraju, puchar i superpuchar.
Kolejne zaproszenie - tym razem z Armada Praxis Yalikavaspor z Bodrum - skusiło ją do dalszej gry w europejskich pucharach. Dotarła z tym zespołem do ćwierćfinału. Potem wróciła do Nimes, gdzie gra do dziś - w wieku 44 lat - i wciąż nie zamierza wieszać butów na kołku.
„Mój mózg mówił mi, żeby przestać, ale serce wciąż chciało grać" - przyznaje zawodniczka. Postanowiła, że to nie wiek ani konwenanse będą wyznaczać koniec jej kariery, lecz własne ciało i własne odczucia.
Cena marzeń
Droga Chebbah do europejskiej kariery nie była usłana różami. Wyjechała z Tunezji jako dwudziestolatka bez menedżera, bez pieniędzy na bilety lotnicze i bez gwarancji gdzie zamieszka. Przez pierwsze lata samodzielnie negocjowała kontrakty. Rodzice pomogli jej finansowo i pobłogosławili wyjazd, choć ona sama obiecywała im, że wróci po roku.
„Minęło 24 lata, odkąd opuściłam dom. Nie widziałam, jak rosną dzieci moich sióstr, nie byłam na ich urodzinach" - mówi Chebbah. Najtragiczniejsza chwila przyszła podczas gry dla Kastamonu w Champions League: wieczorem rozmawiała przez telefon z ojcem, nazajutrz zagrała mecz, a potem dowiedziała się, że ojciec niespodziewanie odszedł. Nie zdążyła się z nim pożegnać.
To właśnie ojciec wcześniej zachęcił ją, by przyjęła ofertę z Turcji: „Jedź. Nie rezygnuj, skoro masz szansę zagrać w Champions League w tym wieku". Chebbah posłuchała jego słów - i nigdy więcej go nie zobaczyła.
Zmiana spojrzenia na muzułmańskie kobiety
Przez niemal trzy dekady kariery Chebbah była w europejskich szatniach często jedyną Afrykanką, Tunezyjką i muzułmanką. Musiała walczyć o szacunek nie tylko wynikami, ale i samą obecnością.
„W Danii nie było łatwo. Niektórzy mówili: 'Ona jest z Afryki, przyjechała tylko zarobić.' Udowodniłam wszystkim, że przyjechałam być numerem jeden" - wspomina.
Chebbah jest przekonana, że jednym z jej największych osiągnięć jest zmiana sposobu myślenia o muzułmańskich kobietach wśród tych, którzy mieli o nich fałszywe wyobrażenia. „Zmieniłam wiele umysłów - to była największa siła mojej kariery" - podkreśla.
Otwarta droga dla kolejnych pokoleń
Dziś dziewczynki z Tunezji i całej Afryki, które dorastają z piątkowym namazem i postem w czasie Ramadanu, mają przed oczami konkretny przykład - i konkretną ścieżkę do profesjonalnej kariery w piłce ręcznej.
Źródło: eurohandball.com





