Tremblay i Chambéry w końcu na zwycięskiej ścieżce
Po dwóch przegranych kolejkach kibice Tremblay mogli w końcu odetchnąć z ulgą. W pojedynku pretendentów do europejskich pucharów ekipa z Île-de-France podejmowała Saint-Raphaël. Po wyrównanej pierwszej połowie (16-16) gospodarze zaczęli stopniowo uciekać rywalom i ostatecznie wygrali 36:30. Bohaterami spotkania byli bez wątpienia Théo Avelange-Demouge, który zakończył mecz z imponującą skutecznością 12/12 (w tym 6/6 z siedmiu metrów), oraz bramkarz Kévin Bonnefoi, który zatrzymał 11 rzutów rywala przy skuteczności 37%.
Podobną historię przeżyli zawodnicy Chambéry, którzy po raz pierwszy w tym sezonie dopisali do konta zdobyte punkty. W Dunkierce Sabaudczycy błyskawicznie narzucili swój rytm (4:9 po 13 minutach), choć rywale zdołali wyrównać przed przerwą (12:12). Druga połowa była już jednak pełną kontrolą gości. Lucas Vanègue zanotował fenomenalne spotkanie - 8 bramek i aż 15 asyst, a Elio Zammit trafił 10 z 13 prób. Chambéry wygrało przekonująco 38:29.
Nîmes odwraca losy meczu, Limoges demoluje Caen
Saran musiał boleśnie przekonać się, że w Starligue doświadczenie ma ogromne znaczenie. Przez większość spotkania z Nîmes prowadził przed własną publicznością i jeszcze w 45. minucie wygrywał 26:23. Jednak USAM Nîmes zaczął grać coraz pewniej - ciężar ofensywy wziął na siebie Lou Derisbourg, który poprowadził drużynę do wyrównania. Kluczowy moment meczu należał do bramkarza gości, Sorena Billy-Legranda, który w końcówce obronił dwa karne wykonywane przez Théo Reuillarda. Nîmes wygrało 32:31 i zadało Saranowi pierwszą w historii ligową porażkę.
Jeszcze bardziej bolesny los spotkał drugi beniaminek - Caen. Limoges przyjechało do Normandii i po równym początku (8:8 po 13 minutach) kompletnie zdominowało rywali. Stało się to za sprawą Valentina Kieffera - reprezentant Francji zaliczył serię 10 kolejnych obron, przez co Caen przez 16 długich minut nie potrafiło zdobyć ani jednej bramki. Limoges wykorzystało to bezlitośnie, wygrywając pierwszą połowę 9:21, a ostatecznie rozbijając gospodarzy 38:23. Drużyna trenera Alberta Entrerriósa pewnie wygrała, nie dając się zaskoczyć beniaminkowi.
Dramatyczny finał w Cesson - ostatnie sekundy zmieniają wszystko
Prawdziwy thriller rozegrał się w meczu Cesson-Rennes z Aix. Pierwsza połowa układała się po myśli Bretończyków, którzy po błędach rywali prowadzili 16:13. Po przerwie Aix się jednak przebudziło i wyszło na prowadzenie (20:23 w 44. minucie), sięgając po kontrolę meczu. Wydawało się, że to PAUC zakończy spotkanie zwycięstwem - do czasu, gdy w ostatnich pięciu minutach goście znów zaczęli się gubić.
Cesson nie zamierzało jednak oddać meczu bez walki. Na 20 sekund przed końcem Gustavo Rodrigues doprowadził do wyrównania 28:28. Przy ostatniej akcji piłkę stracili zawodnicy Aix, a kontratak błyskawicznie przeprowadził Mathieu Salou, ustalając wynik na 29:28. Cesson-Rennes wygrało w absolutnie dramatycznych okolicznościach i sięgnęło po pierwsze punkty w tym sezonie.
Źródło: handnews.fr





