Dobry start, wielkie ambicje
Trzy zwycięstwa w Lidze Regionalnej i remis na trudnym wyjeździe w Ochrydzie - tak Pelister rozpoczął nowy sezon. Dla Sterjeva to najlepszy możliwy start, szczególnie biorąc pod uwagę okoliczności meczu w Ochrydzie, gdzie drużyna z Bitoli wystawiła praktycznie same macedońskie nazwiska.
- Szczerze, jesteśmy bardzo zadowoleni z tego remisu. Patrząc na transfery Ochrydy tego lata, na papierze to oni mogli uchodzić za faworytów. My tymczasem znów zagraliśmy dziesiątką Macedończyków, a w pewnym momencie na boisku stał praktycznie komplet zawodników z tego kraju - plus Rudolf Hackbarth na prawym skrzydle - mówi Sterjev.
Szczególną dumą napawa go fakt, że pięciu z tych macedońskich graczy wychowało się w akademii Pelistera. - To może być nawet ważniejsze niż sam wynik - podkreśla wiceprezes.
"Nie uciekamy od słowa tytuł"
Macedońska liga zapowiada się niezwykle emocjonująco - Ochryda mocno się wzmocniła, Vardar i Alkaloid też nie stoją w miejscu. Sterjev nie chce jednak za dużo mówić o rywalach.
- Macedońska liga to prawdopodobnie najbardziej wyrównane rozgrywki na Bałkanach. Niemal każdy mecz to derby. Wolę patrzeć we własne podwórko - zaznacza.
Czy Pelister to kandydat numer jeden do tytułu? Niekoniecznie w oczach innych, ale sam klub nie kryje swoich planów.
- Mam wrażenie, że wiele osób trochę nas pomija, traktuje jako ciemnego konia. Odpowiada mi to. Ale nie uciekam od stwierdzenia, że chcemy tytułu - i w lidze, i w Pucharze. Zeszłego sezonu nie zdobyliśmy Pucharu, a to nas boli - przyznaje Sterjev.
Červar - człowiek, który nie śpi
Lino Červar, ikona chorwackiego szkolenia i mistrz świata z 2003 roku, objął Pelister przed tym sezonem. Sterjev nie kryje zachwytu nad tym, co widzi na co dzień.
- Nigdy w historii naszego klubu nie było takiej dyscypliny i takiego szacunku zawodników do trenera. I nigdy wcześniej nie pracowało się tak ciężko jak teraz. Wszyscy go szanują - mówi wiceprezes.
Ale najbardziej imponuje mu jedna rzecz - energia 71-letniego szkoleniowca.
- Mam 25 lat i mogę powiedzieć, że Lino w ciągu dnia robi więcej niż ja. On praktycznie nie śpi. Najlepiej przekonałem się o tym podczas zgrupowania w Słowenii - śpi trzy, cztery godziny i jedzie dalej. Niesamowite. Oby tylko zdrowie go nie zawodziło - dodaje z uśmiechem Sterjev.
Umowa z Červarem jest podpisana na dwa sezony i - jak zapewnia wiceprezes - jest ona pewna niezależnie od wyników sportowych.
Liga Europy EHF - cel: ćwierćfinał
Po trzech sezonach w Lidze Mistrzów Pelister wrócił na poziom Ligi Europy EHF. Sterjev nie owija w bawełnę - ambicje są konkretne.
- Chcemy dojść co najmniej do ćwierćfinału. Spośród wszystkich możliwych rywali jedynym, którego nie chciałem, był Gummersbach. Resztę uważałem za drużyny naszego poziomu lub słabsze - tłumaczy.
Los jednak dał Pelisterowi właśnie Gummersbach. Sterjev reaguje na to po swojemu:
Kiedy Lino jest trenerem, wychodzimy wygrać nawet z Barceloną. Spróbujemy też z Gummersbach - szczególnie u siebie w Bitoli.
Za głównego rywala w walce o awans Sterjev uważa natomiast hiszpański Logroño La Rioja - klub z bogatymi tradycjami europejskimi.
Liga Mistrzów - spełnione marzenie, trudne pożegnanie
Trzy sezony w Lidze Mistrzów to rozdział, który Sterjev wspomina z mieszanymi uczuciami. Pierwszy - trudny, bo wszystko było nowe. Drugi - bardzo udany, z małym krokiem od dalszego awansu (Wisła Płock wygrała w Berlinie i zabrała Pelisterowi miejsce). Trzeci - najbardziej burzliwy: częste zmiany trenerów, ale też dobra gra z Paris Saint-Germain na wyjeździe i wygrana z Zagrzebiem w kolejnej rundzie.
- To był mój chłopięcy sen. Od 2016 roku, kiedy mój nieżyjący już dziadek Siljan Micevski wrócił do tego projektu, Liga Mistrzów była moim marzeniem. I się spełniło. Wszystkie wielkie gwiazdy europejskiej piłki ręcznej odwiedziły Bitolę, grały w naszej "lodowej hali" - wspomina Sterjev.
Po trzech sezonach bez trofeum klub zdecydował się na gruntowne zmiany - i tak pojawił się Červar.
Rekord karnetów bez Ligi Mistrzów
Paradoks sezonu: Pelister sprzedał więcej karnetów sezonowych niż w czasach gry w Lidze Mistrzów. W tym roku - 1680 sztuk, w erze elitarnych rozgrywek - nieco ponad 1300.
- To dla mnie prawdziwy cud. Wszyscy zakładali, że bez Ligi Mistrzów frekwencja spadnie. U nas stało się odwrotnie - przyznaje Sterjev.
Świadczy o tym choćby mecz z Partizanem w sierpniu, gdy hala była zapełniona w 80 procentach, mimo że kibice byli jeszcze na urlopach. Wiceprezes zauważa też efekt Červara - legendarny szkoleniowiec przyciągnął do hali starszych kibiców, którzy od lat omijali Pelister.
Klub bez długów, rodzina na całe życie
Finansowo klub stoi stabilnie - sponsor tytularny Eurofarm, lokalne firmy, gmina Bitola oraz Ministerstwo Sportu Macedonii. Sterjev podkreśla jedną rzecz z wyraźną dumą:
- Nie przychodzi mi do głowy żaden zawodnik, który odszedł z Pelistera, a któremu klub byłby winien pensję. To jest coś, z czego jesteśmy naprawdę dumni.
Zapytany o przyszłość, odpowiada bez wahania:
Chcę zostać w Pelisteru do końca życia. Robię to dla dziadka - chcę kontynuować to, co zaczął, i żeby ludzie kiedyś pamiętali, że godnie go zastąpiłem. Wystarczy mi, że on tam w górze wie, że to, co zostawił, jest w dobrych rękach.
Źródło: balkan-handball.com





