Od końca lipca Caucheteux pojawia się w hali Palais des Sports Jean-François-Krakowski już nie w stroju meczowym, lecz w roli szkoleniowca. To symboliczna zmiana dla człowieka, który przez całą karierę zdobył w najwyższej klasie rozgrywkowej aż 2642 bramki. Pierwotnie planowano, że skupi się na pracy z akademią, gdzie był asystentem już w poprzednim sezonie. Klub zdecydował jednak inaczej i zaproponował mu od razu miejsce w sztabie pierwszego zespołu.
„Zaproponowali mi stanowisko asystenta w pierwszej drużynie. Po zastanowieniu się, przyjąłem tę propozycję. To nowa przygoda i nowe wyzwanie" - przyznał Caucheteux.
Trenerstwo dojrzewało w nim od lat
Decyzja o przejściu na ławkę trenerską nie była spontaniczna. Były zawodnik przyznaje, że myślał o tym kierunku od dłuższego czasu.
„Przez ostatnie pięć czy sześć lat naprawdę chciałem trenować. Dla mnie najważniejszą sprawą była właśnie ta zmiana" - tłumaczy Caucheteux.
By móc pracować na najwyższym poziomie we Francji, potrzebuje jeszcze jednego dyplomu - TFP6, który planuje zdobyć w tym sezonie. Posiada już TFP5, więc formalności są kwestią czasu. Na razie jednak stawia na naukę, a nie na przyspieszanie tempa.
„Na razie jestem asystentem i uczę się bardzo dużo od Benjamina Braux, który chętnie dzieli się ze mną swoim doświadczeniem" - podkreśla były skrzydłowy, który zresztą sam przez lata grał pod wodzą obecnego trenera.
Z szatni na ławkę - zmiana perspektywy
Największa zmiana, z którą musi się zmierzyć Caucheteux, dotyczy relacji z zawodnikami. Jeszcze niedawno był jednym z nich - w ostatnim sezonie grał razem z większością obecnego składu.
„Grałem z 80 procentami tej drużyny. Teraz znalazłem się po drugiej stronie. To ich historia, a ja jestem tu po to, żeby pomóc im odnieść sukces" - mówi nowy asystent.
Doskonała znajomość zawodników to jednak atut, który zamierza wykorzystać w nowej roli. Wie, jak myślą, czego potrzebują i jak reagują w trudnych momentach. To pozwala mu być skutecznym łącznikiem między szatnią a trenerem głównym.
„Rola asystenta polega na tym, żeby służyć trenerowi numer jeden - pomagać przy prowadzeniu zajęć, analizie wideo, przygotowaniu treningów, ale też być pośrednikiem między zawodnikami a sztabem" - wyjaśnia Caucheteux.
Nowy rozdział w jego życiu zaczął się w tym samym miejscu co stary - w Saint-Raphaël, przy tym samym boisku. Tylko strona, z której na nie patrzy, jest zupełnie inna.
Źródło: handnews.fr





