Człowiek z krwi i kości Porto
Carlos Martingo ma 47 lat i całe swoje szkoleniowe życie związał z FC Porto. Jako były rozgrywający klubu, po zakończeniu kariery zawodniczej naturalnie przeszedł na ławkę trenerską - najpierw w akademii, potem jako asystent kolejnych pierwszych trenerów. Przez długi czas pracował u boku Magnusa Anderssona, współtworząc jeden z najbardziej udanych okresów w historii "Smoków".
Efekty tej współpracy mówią same za siebie: cztery tytuły mistrza Portugalii, dwa Puchary kraju i dwie Superpuchary. Teraz to właśnie Martingo będzie musiał utrzymać ten poziom - tym razem już jako samodzielny szef ławki trenerskiej.
Zaufany sztab szkoleniowy
Klub zadbał o to, by nowy trener miał przy sobie sprawdzonych ludzi. Asystentem Martingo zostanie Tiago Rocha, były wyróżniający się środkowy Porto, który dobrze zna specyfikę klubu. W sztabie pozostanie również Telmo Ferreira odpowiedzialny za pracę z bramkarzami, a do ekipy dołączy Fábio Araújo jako nowy przygotowujący motorycznie.
Ciągłość zamiast rewolucji
Decyzja władz Porto jest jasnym sygnałem: klub nie zamierza eksperymentować ani szukać trenerów z zewnątrz. Postawiono na człowieka, który zna każdy zakamarek tej organizacji - filozofię gry, kulturę klubu i wymagania europejskiego handballu na najwyższym poziomie.
Cel pozostaje niezmieniony: dominować w Portugalii i dalej piąć się w górę na arenie europejskiej. Era Anderssona dobiegła końca. Era Martingo właśnie się zaczyna.
Źródło: handnews.fr





