Trudny początek dla gospodyń
Brest przystąpiło do meczu z Krim - dawnym klubem Tamary Horacek - zajmując trzecie miejsce w grupie A. Słowenki plasowały się na siódmej pozycji. Zawodniczki Brest miały jednak ogromne problemy ze skutecznością w ataku - już w pierwszych minutach aż cztery rzuty były niecelne, a trzy z nich obroniła doskonale dysponowana bramkarka Jovana Risović.
W wyjściowej siódemce trener Tomas Hlavatý wystawił w składzie: Pauline Coatanea, Clarisse Mairot, Sofia Hvenfelt, Horacek, Méline Nocandy, Kiara Tshimanga i Floriane André. Mimo to inicjatywę szybko przejął rywal - po trafieniu Any Abiny i kolejnej paradzie Risović Krim prowadziło 6:4 w 13. minucie. Hlavatý reagował rotacjami, wprowadzając kolejno Enolę Borg, Annikę Lott, Darię Michalak i Hvenfelt, ale zmiany nie przyniosły szybkiej poprawy. Dopiero czas martwy przy stanie 6:8 w 19. minucie pozwolił Brest zebrać myśli i powrócić do gry.
Wyrównana i pełna błędów pierwsza połowa
Po przerwie taktycznej Brest wyrównało na 8:8 i wydawało się, że przejęło kontrolę. Kolejny raz zawodniczki z Bretanii wpadły jednak w rutynę - brak konsekwencji, pośpiech w ataku i słaba egzekucja. Przełom nastąpił po powrocie Mairot i Horacek na parkiet. Gra się otworzyła - lepsza komunikacja, ruch bez piłki, aktywność skrzydłowych i rzut z dystansu Lott sprawiły, że Brest po raz pierwszy objęło prowadzenie 12:10 w 26. minucie.
Kluczowe okazało się też wejście Camille Depuiset na bramkę - weszła na rzut karny i go obroniła. W ostatnich minutach pierwszej połowy Brest ponownie się pospieszyło, przez co Słowenki zdołały zmniejszyć stratę do minimum. Do szatni obie ekipy schodziły przy wyniku 13:12 dla gospodyń.
Depuiset bohaterką drugiej połowy
Druga połowa była wiernym odbiciem pierwszej - Brest prowadziło, ale nie potrafiło zadać ostatecznego ciosu. Słowenki nieustannie wracały do kontaktu, a Risović kontynuowała swój popis w bramce, zaliczając kolejne świetne interwencje. Odpowiedź znajdowała Depuiset, która dołożyła kilka kluczowych obron i dodatkowo sprowokowała wykluczenie Abiny na dwie minuty.
Gra w przewadze liczebnej pozwoliła Brest odskoczyć na 21:18 w 41. minucie. Jednak i tym razem Krim się nie poddało. Risović broniła rzut z dystansu Horacek, który miał dać prowadzenie +4, i Słowenki wróciły na dwie bramki. Napięcie meczu utrzymywało się aż do ostatnich minut - przy stanie 25:21 trener Słowenek poprosił o ostatni czas martwy, a chwilę później postawił na obronę osobistą na dwóch zawodniczkach Brest. Zagranie nie przyniosło efektu - po dobrej akcji Siobann Delaye Brest wyszło na +3.
Ostatecznie to Depuiset rozwiała wszelkie wątpliwości, broniąc dwa kolejne rzuty słoweńskich skrzydłowych pod koniec meczu. Gdy Krim zmarnowało ostatnią szansę, Brest mogło świętować zwycięstwo 28:25.
Co dalej?
W piątej kolejce Ligi Mistrzyń EHF Brest Bretagne Handball zmierzy się u siebie z węgierskim FTC. Mecz odbędzie się w sobotę 10 października o godzinie 18:00.
Źródło: handnews.fr





