Korona na odejście
Sezon 2025/26 był dla Bouktit wyjątkowy. Francuzka zakończyła wieloletnią passę Metz Handball bez tytułu mistrzyń Europy, wygrywając EHF Champions League i zostając MVP turnieju finałowego. „Naprawdę pękłoby mi serce, gdybym odchodziła z Metz bez tego pucharu, za którym goniliśmy tak długo. Czuję, że zostawiłam klub z wykonaną robotą" - mówiła po finale.
Wielkie marzenie stało się rzeczywistością
Decyzję o przejściu do Györu Bouktit podjęła na kilka miesięcy przed samym finałem. Mimo podpisanego kontraktu miała wątpliwości do ostatniej chwili. „To był bardzo trudny wybór. Nawet gdy wszystko było już podpisane, wciąż się wahałam" - przyznaje. Od dawna jednak marzyła o grze w węgierskim klubie. „Z zewnątrz wygląda to jak największy klub na świecie - zawsze polują na tytuły, zawsze mają przy sobie najlepsze zawodniczki" - dodaje.
Rzeczywistość okazała się zbliżona do wyobrażeń. Bouktit zaznacza jednak, że podobny klimat rywalizacji znała już z Metz. „Oba kluby gonią za tymi samymi celami. W Györze spotkałam się z życzliwymi ludźmi. Uważałam, że jako stosunkowo młoda zawodniczka ryzykuję odejściem z Metz, ale jak dotąd wszystko układa się dobrze" - ocenia.
Znajome twarze ułatwiły aklimatyzację
W nowym środowisku Bouktit nie jest zdana wyłącznie na siebie. W Györze spotkała koleżanki z reprezentacji Francji - Estelle Nze Minko i Hatadou Sako - a także Brunę de Paulę, która kilka lat wcześniej przeszła tę samą drogę z Metz do Györu. „Dzięki nim jest łatwiej i na parkiecie, i poza nim. Mówiły mi, że jeśli coś sprawia mi trudność, mogę mówić po francusku, zwłaszcza w trakcie meczu. A poza tym to po prostu moje bliskie przyjaciółki" - podkreśla.
„Pociąg Györu nie zatrzymuje się dwa razy"
Bouktit doskonale zdaje sobie sprawę, że sam transfer do tak prestiżowego klubu niczego jeszcze nie gwarantuje. „Nie mogę zachowywać się jak dziecko w sklepie ze słodyczami. Muszę być aktywnym uczestnikiem życia tego klubu, zwłaszcza przy takim poziomie zawodniczek, które mnie otaczają. Jeśli poczuję satysfakcję tylko z samego faktu podpisania kontraktu, nie będę dużo grać" - ostrzega samą siebie.
Motywacji jej jednak nie brakuje. „Wiem, że pociąg Györu nie zatrzymuje się na twoim przystanku dwa razy. Możecie liczyć, że będę dawać tu z siebie sto procent" - zapewnia Francuzka.
Kapitan w Metz, jedna z wielu w Györze
Zmiana klubu oznacza dla Bouktit także zupełnie inną rolę. W Metz była kapitanką i rozpoznawalną twarzą drużyny. W Györze musi wszystko zbudować od nowa. „Wiedziałam o tym z góry. W Györze jest tyle dobrych zawodniczek, że jedna lub dwie mogą nie zagrać i zespół wciąż funkcjonuje bez problemu" - mówi, porównując swoją sytuację do początków w reprezentacji Francji. „Gdy pojawiłam się w kadrze, musiałam udowadniać wszystko, bo nikt mnie tam nie znał. Czuję, że tu jest podobnie. Muszę pokazać swoją wartość i jestem gotowa ciężko pracować na swój czas gry."
Specjalna data w kalendarzu: 10 października
W losowaniu EHF Champions League Bouktit od razu wypatrzyła mecze z dawnym klubem. Györ podejmie Metz 10 października, a rewanż odbędzie się we Francji w lutym przyszłego roku. „To wciąż moje miasto i klub, z którym wiąże mnie mnóstwo emocji, głównie tych dobrych" - przyznaje. „Chcę też raz na zawsze zamknąć temat powrotu do starego klubu. Jak to będzie za mną, będę mogła iść dalej."
Na mecz w Györze przyjedzie siostra Bouktit, a na rewanż do Metz - cała jej rodzina. „Mam nadzieję, że pokażę wszystkim, że jestem wciąż taka sama, że wciąż jestem tak samo głodna sukcesów i że Györ pomógł mi stać się lepszą wersją siebie" - kończy Francuzka.
Źródło: eurohandball.com





