Nowe kierownictwo, nowa energia
Jeszcze kilka lat temu Borac z Banja Luki walczył przede wszystkim o przetrwanie. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. „Naprawdę miło jest być częścią tego klubu właśnie teraz" - mówi trener Mirko Mikić, który rozmawiał z portalem Balkan-Handball.com podczas 57. turnieju mistrzów w Doboju.
Nowe kierownictwo klubu poradziło sobie z problemami finansowymi, które przez lata paraliżowały Borac. Co ważne dla szkoleniowca - zarząd daje mu pełną autonomię w kwestiach sportowych. Mikić sam skompletował skład i nie ukrywa zadowolenia z dokonanych wyborów transferowych.
W poprzednim sezonie Borac zajął drugie miejsce w lidze bośniackiej za Izviđačem z Ljubušek, wyprzedzając Slogę z Doboju. To był dopiero początek odbudowy. Teraz klub chce więcej.
Wzmocnienia z wizją na przyszłość
Latem klub opuściło trzech rozgrywających - jeden zakończył karierę, dwóch znalazło zatrudnienie gdzie indziej. W zamian Borac pozyskał pięciu zawodników, w tym trzech utalentowanych młodzieżowców urodzonych w 2008 i 2009 roku, którzy już teraz reprezentują Bośnię i Hercegowinę lub Serbię w kategoriach juniorskich.
Do drużyny wrócili też Rožić i Knežević - obaj wychowankowie klubu z już ugruntowaną pozycją w lidze. Mikić jest przekonany, że ta mieszanka doświadczenia i młodości czyni Borac silniejszym niż w poprzednim sezonie.
„Uważam, że jesteśmy mocniejsi niż rok temu. A skoro tak, to i ambicje muszą być większe" - podkreśla trener.
Trofea w lidze i europejska wiosna jako cel
Cele na nowy sezon są jasno określone: utrzymanie drugiego miejsca w lidze to minimum. Wewnętrznie klub stawia sobie za cel triumf we wszystkich rozgrywkach dostępnych w Bośni i Hercegowinie oraz Republice Serbskiej. Mikić nie ukrywa też europejskich ambicji.
Borac w poprzednim sezonie nie grał w pucharach europejskich. Teraz wraca na arenie międzynarodową - z wolnym losowaniem w pierwszej rundzie EHF European Cup. Trener dwukrotnie doprowadzał już Borac do europejskiej wiosny, a raz z innym klubem - Slobodą - dotarł aż do ćwierćfinału.
„Kibice wrócili do hali Borik. Jestem przekonany, że możemy wypełniać ją do ostatniego miejsca, szczególnie na meczach europejskich. To jeden z naszych największych motywatorów" - zapewnia Mikić.
Mobilizacja kibiców jest zresztą wymowna: w ciągu zaledwie półtora dnia klub zorganizował - dzięki wsparciu sympatyków - transport na wszystkie wyjazdy ligowe w całym sezonie.
Izviđač nadal faworytem, ale nie jest niepokonany
Pytany o rywali, Mikić bez owijania w bawełnę wskazuje Izviđača jako głównego kandydata do tytułu. Podkreśla jednak, że w minionym sezonie Borac pokonał go u siebie różnicą ośmiu lub dziewięciu bramek, a w Ljubuškem przegrał minimalnie.
„Nie są niepokonani. Mają swoje słabości, tak jak i my. Poza tym, niektórzy ich kluczowi zawodnicy odeszli - widzimy w tym swoją szansę" - ocenia szkoleniowiec. Jako poważnych pretendentów wymienia też Slogę z Doboju i Gradačac.
Organizacyjny chaos wokół nowego sezonu
Poważnym problemem pozostaje jednak brak pewności co do terminu startu sezonu i liczby uczestników ligi. Višegrad wycofał się z rozgrywek z powodów finansowych. Mikić spodziewa się, że liga ruszy pod koniec września, choć obawia się, że opóźnienie może sięgnąć nawet początku października.
Szkoleniowiec zaplanował już osiągnięcie formy na 12 września i dostosował harmonogram przygotowań - z pierwotnych siedmiu meczów kontrolnych zwiększył ich liczbę do dziewięciu.
Gwiazdorski sztab szkoleniowy
Mocnym atutem Borca jest wyjątkowo doświadczony sztab szkoleniowy. Asystentem Mikicia jest Dejan Malinović, który niedawno zakończył bogatą karierę międzynarodową. W samej drużynie jako zawodnik występuje jeszcze Nebojša Grahovac - starszy od trenera o rok, z imponującą przeszłością ligową we Francji.
Prawdziwym wzmocnieniem okazał się jednak Vladimir Vranješ, który dołączył do sztabu w połowie poprzedniego sezonu i podpisał kontrakt na półtora roku. Szwed o bałkańskich korzeniach, wychowanek europejskich potęg, pracował m.in. z takimi trenerami jak Manolo Cadenas czy Xavier Pascual.
„Przez rozmowy z Vranješem sam staram się uczyć nowych rzeczy - jak ci trenerzy pracowali z drużyną, jak przygotowywali mecze i treningi. Jego obecność realnie podnosi poziom całego zespołu" - przyznaje Mikić.
Młodzi zostają, bo klub chce ich zatrzymać
Mikić dostrzega ogólny spadek poziomu rozgrywek w regionie - nie tylko w Bośni, ale też w Słowenii, Chorwacji, Serbii czy Czarnogórze. Główną przyczyną jest jego zdaniem zbyt wczesne wyjeżdżanie utalentowanych graczy za granicę.
Borac chce temu przeciwdziałać. Klub od roku podpisuje z utalentowanymi młodzieżowcami kontrakty na minimum trzy lub cztery lata i nie zamierza ich zwalniać przed terminem - niezależnie od wysokości oferowanego odstępnego.
„Widzimy, że wielu graczy, którzy wyjechali za wcześnie, nie zbudowało oczekiwanej kariery i szybko wracali do domu. Chcemy, żeby nasi zawodnicy wyjeżdżali wtedy, gdy będą naprawdę gotowi" - tłumaczy trener.
Powody do optymizmu
Mikić kończy rozmowę w tonie wyraźnie optymistycznym. Klub nie zalega z wypłatami dla zawodników - a to w bośniackiej piłce ręcznej wcale nie jest oczywistość. Atmosfera w szatni jest rodzinna, wsparcie kibiców ogromne, a ambicje sportowe - najwyższe od lat.
„Sytuacja jest znacznie lepsza niż pięć czy sześć lat temu. Możemy być optymistami" - podsumowuje trener Borca.
Źródło: balkan-handball.com





