Z Bodø na kiełskie nabrzeże
Kiedy myślimy o Bodø, większości kibiców na myśl przychodzi FK Bodø/Glimt - norweski klub, który w poprzednim sezonie namieszał w Lidze Mistrzów UEFA. Tymczasem z tego nadmorskiego miasta na północy Norwegii wywodzi się człowiek, który od 1 lipca stoi na czele jednego z największych klubów piłki ręcznej na świecie. Mowa o Börgem Lundzie - 47-letnim szkoleniowcu, który po latach spędzonych w norweskim Elverum HK i pracy jako asystent przy reprezentacji Norwegii u boku Christiana Berge powrócił tam, gdzie przeżył największe triumfy jako zawodnik.
Lund grał w THW Kiel w latach 2007-2010. W 137 meczach strzelił 155 goli i sięgnął po trzy mistrzostwa Niemiec, dwa puchary DHB, dwa superpuchary, triumfował w Champions Trophy (2007) oraz Lidze Mistrzów EHF (2010). W Bundeslidze reprezentował też barwy HSG Nordhorn, Füchse Berlin i Rhein-Neckar Löwen. Jako następca pożegnanego z honorami Filipa Jichy podpisał kontrakt do 30 czerwca 2028 roku.
„Znał klub, miasto i ligę”
- Börge to właściwy człowiek do nowego rozdziału w historii THW - mówił przy ogłoszeniu transferu Viktor Szilágyi, dyrektor generalny klubu. - Przez ostatnie lata znakomicie pracował w Elverum, potrafił zbudować zwarty zespół z młodych i doświadczonych zawodników oraz pomógł im się rozwinąć. Do tego zna nasz klub, nasze miasto i naszą ligę.
Sam Lund wspomina swoją pierwszą kiełską przygodę jako „złote czasy”. - Przez wiele lat z rzędu byliśmy mistrzami Niemiec, zdobywaliśmy puchary, wygrywaliśmy Ligę Mistrzów. Ale były też gorsze okresy. Najważniejsze jest to, że THW zawsze wracał na szczyt - i właśnie to jest naszym zadaniem na przyszłość - mówi norweski szkoleniowiec.
Znajome twarze, nowe wyzwania
Po powrocie do Kilonii Lund od razu poczuł się jak w domu. Największą nowością jest dla niego nowoczesne centrum treningowe - jak sam mówi, „absolutnie profesjonalne”. Za to w biurze klubu i wśród kibiców spotkał wiele znajomych twarzy z poprzednich lat. - To miasto żyje piłką ręczną, tak jak dawniej. Ambicje są dokładnie takie same - podkreśla.
Nie bez znaczenia jest dla niego też tradycja ciągłości w Kiel. Jego trzej poprzednicy - Noka Serdarusic (1993-2008), Alfred Gislason (2008-2019) i Filip Jicha (2019-2026) - łącznie spędzili przy kiełskiej ławce 33 lata, więc buty do wypełnienia są naprawdę duże. - Byłem zaskoczony, gdy Viktor się do mnie odezwał. Nie zdarza się często, żeby norweski trener trafił do Bundesligi. Tym bardziej cieszę się, że znów jestem w Niemczech - przyznaje Lund.
Pięć zwycięstw i myśl o tożsamości
Nowy szkoleniowiec zabrał się do roboty bez zbędnych ceregieli - THW wygrał wszystkie pięć dotychczasowych meczów w sezonie Opel Handball-Bundesliga, w tym dramatyczne 28:27 w Eisenach. Mimo to Lund nie daje się ponieść euforii.
- Patrząc z zewnątrz, te wyniki dają drużynie spokój. Ale nam nie chodzi tylko o rezultaty - chodzi o rozwój i zbudowanie własnej tożsamości. Drużyna ma ogromny potencjał, ale potrzebujemy czasu. Nasze gry wciąż nie są dość stabilne i nad tym musimy pracować - mówi Norweg.
Zmiany w zespole objęły nie tylko stanowisko trenera. Do Kiel dołączyli Domen Makuc, triumfator Ligi Mistrzów EHF z Barcelony, oraz Julian Köster, wcześniej w Gummersbach. - Obsadzenie trzech kluczowych pozycji nowymi zawodnikami sprawia, że budowanie zespołu potrwa trochę dłużej, ale jednocześnie wnosi świeżość - ocenia Lund.
Derby na wagę tożsamości
Sobotnie Nordderby z SG Flensburg-Handewitt będzie pierwszym prawdziwym testem dla Lunda i jego drużyny. Obydwa zespoły wchodzą do meczu bez straty punktu, atmosfera w całym Szlezwiku-Holsztynie - jak zwykle przy okazji tego starcia - jest elektryzująca.
- Nawet w Norwegii zawsze śledziliśmy te derby. Dla kibiców, dla obu miast i obu klubów to coś wyjątkowego - mówi trener. Kiedy pytamy go o ulubiony moment derbyowy, odpowiada krótko: - Każde zwycięstwo. Nie wyróżniam żadnego konkretnego meczu ani chwili.
Mimo że wielu ekspertów widzi Kiel wśród kandydatów do tytułu, Lund studzi oczekiwania. - Na papierze mamy skład, który może walczyć o mistrzostwo. Ale takie zespoły jak Magdeburg, Berlin, Flensburg czy Gummersbach mają nad nami tę przewagę, że grają razem od lat. My jesteśmy dopiero w drodze. Choć oczywiście - jako THW Kiel - zawsze chcemy być na górze.
Źródło: opel-hbl.de





